Darnell Edge: Duży głód grania

- Nie grałem od ponad miesiąca i nie ukrywam, że czułem duży głód grania. Chciałem podczas meczu w Sopocie pokazać na co mnie konkretnie stać. Kolejne trafienia mnie napędzały. Cieszę się, że odnieśliśmy duże zwycięstwo - mówi Darnell Edge, nowy gracz Dzików Warszawa.
W poprzednim tygodniu doszło do ważnej zmiany w Dzikach Warszawa. Klub KK Bosna wykupił kontrakt Dontaya Caruthersa, który był podstawowym rozgrywającym zespołu prowadzonego przez Marco Legovicha. Warszawianie zareagowali błyskawicznie, podpisując umowę z Darnellem Edgem, zawodnikiem, dla którego to powrót do ORLEN Basket Ligi po kilku latach przerwy (były gracz Polpharmy Starogard Gdański).
- Dontay był innym typem zawodnika, nawet pod względem fizycznym. Rozstaliśmy się w zgodzie, życząc sobie powodzenia. Jesteśmy wdzięczni mu za grę w naszych barwach. Oczywiście kontraktując nowego zawodnika patrzyliśmy na jego duże możliwości ofensywne i na fakt, że może grać na obu pozycjach obwodowych. Bardzo mi na tym zależało, by trafił do nas gracz wszechstronny - podkreśla Marco Legovich, trener Dzików Warszawa.
- Naszym zadaniem jest być przygotowanym na każdą możliwą sytuację i monitorować rynek. Mówiłem o tym w wywiadzie 2-3 miesiące temu. Ja - jako trener - bardzo lubię obserwować zawodników i analizować ich grę. Darnell był zawodnikiem, którego śledziłem od sezonu w Izraelu. Kiedy dowiedziałem się, że jest dostępny, to bardzo szybko doszliśmy do porozumienia. Obie strony mogą sobie pomóc w tym momencie. Darnell szukał miejsca, w którym będzie mógł być sobą i czuć się bezpiecznie przez kilka miesięcy - mówi trener Marco Legovich.
Darnell Edge swoją dużą jakość pokazał już w debiutanckim meczu z Energą Treflem Sopot. To wyborny występ. Amerykanin już do przerwy zgromadził 22 punkty, trafiając wszystkie… pięć rzutów za 3 punkty. Łącznie w całym meczu uzbierał 26 punktów w 31 minut spędzonych na parkiecie.
- Uważam, że wynik tego meczu to efekt wysiłku całej drużyny. Wyszliśmy z dobrym nastawieniem, trzymając się założeń przedmeczowych. Zatrzymaliśmy rywali po atakowanej stronie, nad czym pracowaliśmy w ostatnich dniach. W szatni w trakcie przerwy powiedzieliśmy sobie, że gra jeszcze się nie skończyła i prowadzenie 20 punktami nie może nas uśpić. Wiedzieliśmy, że jeśli pozwolimy rywalom na ich grę, to może nas to sporo kosztować. Wyszliśmy po przerwie i zadaliśmy pierwszy cios, który okazał się nokautujący. Powiększyliśmy przewagę. Jestem bardzo zadowolony po tym meczu, bo każdy dołożył swoją cegiełkę do tego sukcesu - zauważa Darnell Edge.
Dla Amerykanina to trzeci klub w tym sezonie. Zaczął w Keravnos Strovolou. W lidze cypryjskiej zdobywał średnio 19 punktów i 4,8 asysty na mecz. Miał okazję także do pokazania się w FIBA Europe Cup (średnio 15,7 punktu i 3,7 asysty w sześciu meczach). W grudniu był zawodnikiem MHP Riesen Ludwigsburg (podpisał kontrakt krótkoterminowy - transfer medyczny). W pięciu spotkaniach ligi niemieckiej notował średnio 6,6 punktu oraz 2,4 asysty.
- Nie grałem przez miesiąc od momentu rozstania z niemieckim klubem, ale jestem w dobrej formie fizycznej. Cały czas trenowałem. Przed meczem w Sopocie czułem duży głód grania. Chciałem podczas tego spotkania pokazać na co mnie konkretnie stać. Cieszę się, że odnieśliśmy duże zwycięstwo - mówi Darnell Edge.
Dziki Warszawa z bilansem 11-7 zajmują 5. miejsce w tabeli rozgrywek ORLEN Basket Ligi.









































