Mantas Cesnauskis: Barbitch to kluczowa postać

- Milan Barbitch to zawodnik, który w najtrudniejszych momentach potrafi posłać świetne podanie, samemu zdobyć punkty, zaliczyć przechwyt czy zebrać piłkę. Jest dla nas jedną z kluczowych postaci, a jego wcześniejsza nieobecność bardzo drogo nas kosztowała. Uważam, że gdyby grał od samego początku tej serii, to my byśmy teraz w niej prowadzili - mówi Mantas Cesnauskis, trener AMW Arki Gdynia.
AMW Arka Gdynia wygrała w meczu nr 3 ćwierćfinału play-off ORLEN Basket Ligi 86:75 i przedłużyła granie w tej serii.
- Chciałbym pogratulować mojej drużynie. Podnieśliśmy się po dwóch wcześniejszych porażkach i udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie walczyć ze Śląskiem jak równy z równym. To niezwykle istotna wygrana dla nas, dla klubu oraz dla całego miasta, ale oczywiście na tym nie poprzestajemy i chcemy więcej - podkreśla trener Mantas Cesnauskis.
- Udało nam się nieco ograniczyć grę rywali i wciągnąć ich w nasz własny styl. Przełożyło się to na pełną kontrolę nad przebiegiem spotkania. Popełniliśmy mniej strat niż ostatnio – teraz było ich 14, podczas gdy w poprzednich meczach notowaliśmy ich kolejno 24 i 19. Zdołaliśmy również powstrzymać ich szybki atak, pozwalając im na zdobycie z niego tylko 13 punktów - zauważa.
Kluczowym aspektem dla losów tego spotkania okazał się powrót Milana Barbitcha, francuskiego rozgrywającego, który zanotował 10 asyst. Koszykarza brakowało w dwóch pierwszych meczach tej serii, co było widoczne w grze gdyńskiego zespołu.
- Sami doskonale widzieliście, jak mocno zmieniła się nasza gra po jego powrocie – od razu zyskaliśmy zupełnie inną organizację na parkiecie. Milan to zawodnik, który w najtrudniejszych momentach potrafi posłać świetne podanie, samemu zdobyć punkty, zaliczyć przechwyt czy zebrać piłkę. Jest dla nas jedną z kluczowych postaci, a jego wcześniejsza nieobecność bardzo drogo nas kosztowała - podkreśla Cesnauskis.
“Czy z Barbitchem od początku serii, prowadzilibyście teraz ze Śląskiem?” - pytamy trenera AMW Arki.
- Uważam, że gdyby był z nami od początku, wygralibyśmy przynajmniej jedno ze spotkań we Wrocławiu i prowadzilibyśmy w tej serii - odpowiada Cesnauskis.
Trener AMW Arki podkreśla, że Barbitch nie jest jednak w 100-procentowej dyspozycji. Na dodatek problem ze zdrowiem ma Mike Okauru, który w poniedziałkowym spotkaniu zagrał tylko 5 minut.
- Milan nadal nie jest w pełni zdrowy. Zmagamy się z problemami kadrowymi – obrazowo mówiąc, na czterech nogach u dwóch kluczowych zawodników tylko dwie są całkowicie zdrowe, a dwie chore. Taka jest niestety nasza rzeczywistość, ale chłopaki wychodzą na boisko i twardo walczą, bo wiedzą, że to są play-offy. Mike jest właśnie jednym z tych graczy, którzy zmagają się z chorą nogą. Podjęliśmy próbę włączenia go do gry, jednak szybko okazało się, że nie jest w stanie dać z siebie 100%. Postanowiłem zaryzykować i oszczędzać go w dalszej części meczu. To ryzyko ostatecznie się opłaciło i mam głęboką nadzieję, że za dwa dni jego sytuacja zdrowotna będzie wyglądała znacznie lepiej - opowiada Mantas Cesnauskis.
Szkoleniowiec gdyńskiego zespołu w tej serii chętnie korzysta z usług Filipa Kowalczyka, 20-letniego zawodnika, dla którego to debiut na poziomie fazy play-off ORLEN Basket Ligi.
- Bardzo go lubię i niezwykle wysoko oceniam to, co robi na boisku. Dla dwudziestoletniego chłopaka wyjście na tak wymagający mecz przeciwko Śląskowi, pod okiem wszystkich oglądających, to potężne wyzwanie psychiczne. On jednak daje z siebie absolutnie wszystko i nie popełnia błędów. Jak na swój wiek wykazuje się ogromną dojrzałością i doskonale wie, czego chce. Poświęca swoje ciało, wkłada mnóstwo pracy w treningi i mogę mówić o nim wyłącznie w samych superlatywach. On sam wie, że darzę go wielką sympatią i jeśli tylko znajdę dla niego wolną minutę na boisku, zawsze będę z niego korzystał - zaznacza Mantas Cesnauskis.
W środę czwarte spotkanie w tej serii. WKS Śląsk prowadzi 2-1, ale AMW Arka nie powiedziała ostatniego słowa.
- Ta rywalizacja wcale się jeszcze nie skończyła. Bardzo cieszymy się z dzisiejszego sukcesu, ale już za dwa dni musimy być w pełni gotowi na kolejną batalię, ponieważ Śląsk z pewnością tanio skóry nie sprzeda i będzie walczył do samego końca - podkreśla Mantas Cesnauskis.

































