Polak zrobił różnicę. Mikołaj Witliński: Musimy narzucać swój styl

- Zostawiliśmy pot, krew i łzy. Każdy coś dał od siebie, jeden napędzał drugiego. W końcowej fazie tego meczu graliśmy tak jak Trefl powinien się prezentować. Musimy grać z charakterem, z chęcią narzucania własnego stylu i tempa gry - mówi Mikołaj Witliński, zawodnik Energi Trefla Sopot.
Bardzo dużo emocji dostarczyło spotkanie Energi Trefla Sopot z PGE Startem Lublin. Gospodarze wygrali do dogrywce 103:97, mimo że Lublinianie jeszcze w trakcie trzeciej kwarty mieli przewagę 15 punktów (65:50).
- Myślę, że to było świetne widowisko. Dużo emocji i nerwów. Gratulacje dla obu drużyn za taki spektakl. Cieszę się, że pokazaliśmy ten charakter, odrobiliśmy straty i wzięliśmy ten mecz w dogrywce. Nie szło nam, a wygraliśmy. To bardzo cenne zwycięstwo w końcowej części sezonu zasadniczego - mówi Mikołaj Witlińskiego.
Sopocianie mogli w tym dniu liczyć na świetnie dysponowanego reprezentanta Polski, który zdobył 20 punktów i miał 8 zbiórek. Miał najwyższy wskaźnik eval w drużynie (22). “Puls Basketu” informuje, że koszykarz tak wysoki wskaźnik efektywności miał po raz ostatni w… styczniu 2024 roku.
- Gdy przegrywaliśmy prawie 20 pkt w pierwszej kwarcie, to próbowaliśmy chwytać się wszystkiego, by wrócić do tego meczu. Zostawiliśmy pot, krew i łzy. Każdy coś dał od siebie, jeden napędzał drugiego. W końcowej fazie tego meczu graliśmy tak jak Trefl powinien się prezentować - dodaje.
“Czyli jak?” - dopytujemy zawodnika.
- Musimy grać z charakterem, z chęcią narzucania własnego stylu i tempa gry. To my powinniśmy dyktować warunki od pierwszej minuty - zauważa Mikołaj Witliński.
Dla Trefla to było 16. zwycięstwo w tym sezonie w ORLEN Basket Lidze. Sopocianie w następnej kolejce zagrają u siebie z Arriva Lotto Twardymi Piernikami Toruń.









































