Artur Gronek: Presja po stronie Legii

- Dawno nie byłem w play-off, ale nadal pamiętam na czym polega gra w tej fazie sezonu. Legia jest faworytem i musi to wygrać. Presja jest po ich stronie. Wyjdziemy na boisko i będziemy się bić - mówi Artur Gronek, trener MKS Dąbrowa Górnicza.
MKS Dąbrowa Górnicza pokonał Anwil Włocławek 87:84 i jako ostatni zespół zameldował się w fazie play-off ORLEN Basket Ligi. To ogromny sukces dla trenera Artura Gronka, który przejmował drużynę po Krzysztofie Szablowskim przy bilansie 4:7. Od tego czasu polski szkoleniowiec wygrał dwanaście meczów w sezonie zasadniczym i dwa w fazie play-in.
- Zacznę od gratulacji dla tych wszystkich, którzy przyłożyli się do tego sukcesu. Począwszy od prezesa Łukasza Żaka, przechodząc do dyrektora Michała Dukowicza i pracowników klubu, a kończąc na zawodnikach. Im należą się największe gratulacje, że wierzyli w zwycięstwo w każdym momencie tego meczu, nawet wtedy, gdy przegrywaliśmy różnicą 14 punktów. Byli skupieni na walce do samego końca - mówi Artur Gronek.
- Anwil zagrał bardzo dobre zawody. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, bo Włocławianie mają dużą jakość po stronie zawodników i sztabu szkoleniowego. Zagraliśmy tak, jak trenujemy. To przyniosło nam zwycięstwo. Zawodnicy od pięciu miesięcy pracują bardzo ciężko i zasłużyli na to, by znaleźć się w fazie play-off - dodaje.
Kluczowa dla losów meczu okazała się czwarta kwarta, którą goście w Hali Mistrzów wygrali aż 25:15. Dąbrowianie trafili pięć rzutów z dystansu, na dodatek różnymi pomysłami taktycznymi wybijali Anwil z równowagi.
- Rzuty za trzy punkty w czwartej kwarcie? To wynikało z flow gry. Zespół przeciwny widział te statystyki i zamknął nam strefę podkoszową. Zmieniliśmy trochę naszą rotację, rezygnując z gry wysokimi zawodnikami. Adrian Bogucki miał problemy, a EJ Montgomery nie czuł rytmu. Mieliśmy sporo otwartych pozycji na obwodzie i z tego skorzystaliśmy. Powiedziałem zawodnikom przed meczem: “nie wahajcie się”. Najważniejsze jest podjęcie decyzji - tłumaczy Artur Gronek.
- Nasz styl gry polega na tym, że musimy uderzać i czekać aż w końcu rywal się złamie. Jeśli się złamie, to wygramy. To wymaga dużo wysiłku, czasu i poświęcenia - podkreśla.
Najlepszym zawodnikiem gości był Martin Peterka z 18 punktami i 10 zbiórkami.
Ciekawostką jest fakt, że Artur Gronek po długiej przerwie wraca do fazy play-off. Polak po raz ostatni w post-season rywalizował w sezonie 2016/2017 (wtedy zdobył mistrzostwo Polski z Zastalem).
MKS w ćwierćfinale ORLEN Basket Ligi zmierzy się z rozpędzoną Legią Warszawa. Podopieczni Heiko Rannuli są ostatnio w znakomitej dyspozycji (wygrali 9 z 10 meczów po Pekao S.A. Pucharze Polski).
- Dawno nie byłem w play-off, ale nadal pamiętam na czym polega gra w tej fazie sezonu. Trzeba wygrać rywalizację, a nie tylko jeden mecz. Legia jest faworytem, ona musi to wygrać. Presja jest po ich stronie. My wyjdziemy na boisko i będziemy się bić. Smaczkiem jest fakt, że będę rywalizował w swoim rodzinnym mieście. Na pewno w hali pojawi się sporo znajomych twarzy - zaznacza Artur Gronek.








































