Artur Gronek: MKS bardzo mnie zaskoczył

- Jestem bardzo zadowolony z tego, jak klub funkcjonuje, jacy są zawodnicy i jaki jest profesjonalizm na co dzień. Nie ma nawet jednej rzeczy, na którą mógłbym narzekać jako trener, jeżeli chodzi o elementy potrzebne do pracy i do życia - mówi Artur Gronek, trener MKS-u Dąbrowa Górnicza.
Karol Wasiek: Dlaczego w meczu z Energą Treflem Sopot (zwycięstwo 100:77) poza składem znalazł się Dominic Green, najdroższy zawodnik dąbrowskiego klubu?
Artur Gronek, trener MKS-u Dąbrowa Górnicza: W momencie gdy wszyscy zawodnicy wrócili do zdrowia i do pełnego treningu, przedstawiłem im, jak wygląda sytuacja. Powiedziałem, że decyzje będą podejmowane po ocenie dyspozycji na treningach i po składzie danego rywala. To nie są łatwe decyzje. Mam nadzieję, że Dominic to udźwignie. Nie ukrywam, że chciałem zobaczyć, jak będzie wyglądał zespół z Justinem Grayem. Dale Bonner i Luther Muhammad zagrali bardzo dobry mecz z Dzikami Warszawa. Nie mogłem ich odstawić. To nie byłoby zbyt mądre z mojej strony.
Luther Muhammad w dwóch ostatnich meczach zdobył aż 60 punktów. Kosmiczny wynik.
- Uważam, że mecz z Dzikami był perfekcyjny w jego wykonaniu. Cieszę się, że możemy liczyć na niego, bo są momenty, gdzie trzeba trafić trudny rzut, a on to potrafi. Ma swój ulubiony rzut z półdystansu. To jest jego mocna strona i to nam daje oddech w trudnych sytuacjach. On czuje się dobrze w naszej taktyce. Ma sporo minut, co przekłada się na dużą pewność siebie. Myślę, że byłoby to niemądre, gdybym tego nie wykorzystywał.
Co dla pana oznacza posiadanie aż ośmiu obcokrajowców w składzie?
- Posiadanie dużej liczby obcokrajowców to spory komfort pracy. To “pozytywny ból głowy”. To daje nam dużą intensywność na treningach. Czasami mamy aż 15 graczy na treningach. Nikt nie kalkuluje. Każdy gra na maksimum swoich możliwości. To przekłada się na grę w trakcie meczów.
Wygrał pan 8 z 12 meczów jako trener MKS-u Dąbrowa Górnicza. Można już mówić o Artur Gronek Basketball w dąbrowskim klubie?
- Nie, nie idźmy aż tak daleko. Cieszę się, że udało się wprowadzić drużynę na zwycięską ścieżkę. Zbudowaliśmy na tyle mocny kolektyw, że oprócz dużej intensywności, którą mamy na treningach, zawodnicy zostają po zajęciach i pracują. Staram się ich uświadamiać, by zainwestowali swój czas w pracę, która później przynosi efekty na boisku. Otwarte rzuty w trakcie meczów trzeba trafiać.
Czy to prawda, że jest pan blisko porozumienia z MKS-em na kolejny sezon?
- Faktycznie takie rozmowy odbyły się. Dostałem konkretne informacje od dyrektora Michała Dukowicza. Mogę powiedzieć, że jesteśmy blisko finalizacji.
Jak pan ocenia czas spędzony w dąbrowskim klubie?
- Jestem bardzo zadowolony z tego, jak klub funkcjonuje, jacy są zawodnicy i jaki jest profesjonalizm. Nie ma nawet jednej rzeczy, na którą mógłbym narzekać jako trener, jeżeli chodzi o elementy potrzebne do pracy i do życia.
Czy klub pod tym kątem trochę pana zaskoczył na plus?
- Bardzo mnie zaskoczył. To jest naprawdę organizacja na bardzo wysokim poziomie. Byłem już w kilku miejscach i w MKS-ie dużo jest zrobione w tym kierunku, żeby zawodnicy mieli na tyle pełny serwis, by mogli skoncentrować się na swojej pracy, a dzięki temu ja mogę od nich wymagać.









































