Grzegorz Grochowski: Trener mnie zaskoczył

- Dziki na zawsze będą w moim sercu. Dla tego klubu oddałbym bardzo dużo. Uważam, że to był najlepszy moment, żeby zejść ze sceny. Nikt nie stawiał na to, że zajdziemy aż tak daleko w tym sezonie - mówi Grzegorz Grochowski.
Do Dzików trafił w 2020 roku. Sezon 2025/26 był jego szóstym, a zarazem ostatnim w barwach warszawskiego zespołu. Polak jest najdłużej związanym graczem z Dzikami.
Grochowski żegna się z Warszawą w świetnym stylu - ze zwycięstwem w ENBL i z brązowym medalem w ORLEN Basket Lidze.
Po trzech latach w ekstraklasie zespół z Warszawa wywalczył brąz, co jest ogromnym sukcesem dla tej młodej organizacji.
- Nikt nie stawiał na Dziki, że zajdziemy aż tak daleko - uśmiecha się Grzegorz Grochowski.
Dziki Warszawa wygrały z AMW Arką Gdynia 92:78 w rewanżowym meczu o 3. miejsce ORLEN Basket Ligi, odrabiając straty z pierwszego spotkania.
Grochowski w ostatnim meczu tego sezonu pojawił się na parkiecie na ponad 4 minuty. To jego najdłuższy występ od ponad dwóch miesięcy. Polak przyznaje, że trener Marco Legovich trochę go tym zaskoczył.
- Nie spodziewałem się, że zagram, bo w ostatnich 2-3 dniach byłem nawet poza rotacją na treningach. Byłem z boku, pomagałem w inny sposób, by przygotować się do meczu, ale oczywiście to fajne uczucie wejść na boisko i pomóc drużynie. Nie ukrywam, że przez cały dzień byłem zestresowany i niespokojny, bo ten ostatni mecz w Dzikach wiązał się z dużymi emocjami. To było dla mnie święto, ale oczywiście z taką myślą, że najważniejsze jest zdobycie brązowego medalu. Uważam, że to ogromny sukces całej organizacji - podkreśla.
To nie był łatwy sezon dla Grochowskiego. Znacznie częściej oglądał mecze z perspektywy ławki rezerwowych. Pełnił rolę weterana, który przekazuje swoje wskazówki młodszym graczom. Pogodził się z taką rolą, wykazując się dużą świadomością koszykarską. Nie postawił swojego ego wyżej od zespołu.
- Jestem świadomy, jak wyglądam i jakie są moje mankamenty. Staram się pomóc kolegom na tyle, ile umiem na treningach i podczas meczów z ławki. Pogodzenie z tym faktem wcale nie było łatwe, ale już to zaakceptowałem. To był najlepszy moment, żeby zejść ze sceny, a jednocześnie być potrzebnym drużynie na inny sposób. Nie ma to dla mnie znaczenia, że mam takie statystyki. To jest sprawa drugorzędna. Dla klubu oddałbym naprawdę wiele - podkreśla Grzegorz Grochowski.
Polak żegna się z ORLEN Basket Ligą. W nowym sezonie ma zagrać na parkietach Pekao S.A. 1 Ligi Mężczyzn.

































