Marcin Woroniecki: Koledzy wierzą we mnie

- Byłem bardzo zły, że nie wygrałem w Aerowatch Konkursie Rzutów za 3 Punkty. To spowodowało, że w meczu ze Śląskiem byłem bardzo zdeterminowany. Sześć trójek to wyrównanie rekordu na poziomie OBL. Trenerzy i koledzy z drużyny mocno we mnie wierzą - mówi Marcin Woroniecki, zawodnik Orlen Zastalu Zielona Góra.
Marcin Woroniecki dał popis swoich umiejętności strzeleckich w półfinałowym starciu ze Śląskiem Wrocław w Pekao S.A. Pucharze Polski. Koszykarz Orlen Zastalu Zielona Góra zdobył łącznie aż 18 punktów (najlepszy wynik w tym sezonie), trafiając sześć rzutów z dystansu, co jest wyrównaniem jego rekordu na tym poziomie rozgrywkowym.
Okazuje się, że dodatkową motywacją dla Woronieckiego był przegrany finał w Aerowatch Konkursie Rzutów za 3 Punkty. W nim Polak zdobył 14 punktów, przegrywając z Maksymilianem Wilczkiem z Legii Warszawa.
- Byłem bardzo zły, że nie wygrałem w Aerowatch Konkursie Rzutów za 3 Punkty. Po pierwszej serii czułem się bardzo dobrze. Apetyt na zwycięstwo szybko urósł. Mam szacunek dla rywali, duże słowa uznania dla Maksa Wilczka, ale nie ukrywam, że był u mnie duży niedosyt. Zależało mi na wygranej. To spowodowało, że w meczu ze Śląskiem byłem bardzo zdeterminowany. Chciałem udowodnić, że jestem nieco lepszym strzelcem niż tylko 14 zdobytych punktów w wielkim finale - mówi Marcin Woroniecki.
Koszykarza pytamy, czy trener Arkadiusz Miłoszewski nie miał żadnych zastrzeżeń, co do jego występu w konkursie rzutów za 3 punkty, który miał miejsce tuż przed meczem ze Śląskiem Wrocław.
- Trener Miłoszewski nie zgłaszał żadnych uwag. Wręcz mnie zachęcał do wzięcia udziału w konkursie. Trener wie, że jestem profesjonalistą. Przyjechałem do Sosnowca, by pomóc drużynie zwyciężać, a nie sobie porzucać trójki w konkursie - zauważa koszykarz.
Portal “Puls Basketu” wyliczył, że Woroniecki jest dopiero 4. graczem Orlen Zastalu, który zaliczył co najmniej 3 mecze z min. 6 trójkami - pozostali to James Florence, Przemysław Zamojski i Bryce Alford.
- Wiem, jakie są moje zadania w tej drużynie. Staram się cały czas pracować nad mankamentami, które mam w swojej grze. Nie ukrywam, że trenerzy i koledzy mocno we mnie wierzą. Obecność na parkiecie takich zawodników jak Mazurczak, Lewis czy Garrison jest sporym ułatwieniem. Oni kreują mi pozycje do rzutu - podkreśla Woroniecki.
Polak średnio w tym sezonie ORLEN Basket Ligi zdobywa 5,2 punktu na mecz. Ma 35-procentową skuteczność w rzutach za 3 punkty.









































