Adam Hrycaniuk: Chcę zdobyć brąz

- Wszystko wskazuje na to, że przede mną ostatni mecz w karierze, ale moja osoba nie ma tu większego znaczenia. Jest robota do wykonania. Wierzę, że zdobędziemy brązowy medal. Wtedy zamknę szafkę - mówi Adam Hrycaniuk, środkowy AMW Arki Gdynia.
Dobiega końca piękna i długa kariera Adama Hrycaniuka, wielokrotnego mistrza Polski, który w swoim CV ma także zwycięstwa w Pucharze i w Superpucharze Polski.
To jedna z najbardziej utytułowanych postaci w historii Polskiej Ligi Koszykówki. Przez lata budował swoją markę bezkompromisową, twardą grą fizyczną pod koszami, stając się synonimem boiskowej waleczności. To także wzór dla młodych graczy, w jaki sposób utrzymać się na wysokim poziomie przez wiele lat.
- Wszystko wskazuje na to, że w piątek rozegram ostatni mecz, ale moja osoba nie ma tu większego znaczenia. Najważniejsza jest wygrana w dwumeczu o brąz. To zakończenie by smakowało dużo lepiej, gdyby udało się zawiesić medal na szyi na sam koniec. Nie myślę o tym za dużo, bo mam przed sobą robotę do wykonania - mówi Adam Hrycaniuk.
Ciekawostką jest fakt, że Hrycaniuk - w swojej wielkiej kolekcji - nie ma brązowego medalu.
Teraz jego AMW Arka Gdynia rywalizuje o brąz ORLEN Basket Ligi z Dzikami Warszawa. W pierwszym spotkaniu zespół znad morza wygrał 89:84. Rewanż w piątek w stolicy.
- Cieszymy się ze zwycięstwa, ale to dopiero pierwszy krok w kierunku zdobycia brązowego medalu. Formuła dwumeczu jest taka, że trzeba zdobyć więcej punktów od rywala. Wierzę, że wytrzymamy pod kątem fizycznym i koszykarskiej twardości. Nie ukrywam, że miałem pewne obawy po długiej przerwie - po rywalizacji z Zastalem - że nie wrócimy na odpowiednie tory. Uważam, że zagraliśmy całkiem przyzwoicie, choć nie ustrzegliśmy się błędów. Różnica punktowa mogła być większa, ale Dziki robiły swoje w obronie, zmuszając nas do strat. Rewanż? Twardo stąpamy po ziemi - komentuje koszykarz.
Drugi mecz o brązowe medale ORLEN Basket Ligi Dziki Warszawa - AMW Arka Gdynia w piątek o godz. 20:15. Transmisja w Polsat Sport 3.

































