O brąz, mecz 1: Pięć punktów przewagi AMW Arki

AMW Arka Gdynia pokonała Dziki Warszawa 89:84 w pierwszym spotkaniu serii o brązowe medale ORLEN Basket Ligi! Rewanż już w piątek o godz. 20:15.
To przyjezdni lepiej zaczęli to spotkanie - m. in. dzięki Rivaldo Soaresowi i Ody’emu Oguamie mieli pięć punktów przewagi. Einaras Tubutis wraz z Lukiem Barrettem dość szybko dawali jednak prowadzenie Gdynianom. Po późniejszych zagraniach Amerykanina różnica wzrosła do sześciu punktów. Po 10 minutach było 22:16. W drugiej kwarcie gospodarze uciekali na 11 punktów dzięki trójce Jakuba Garbacza. Teraz to ekipa z Warszawy miała spore problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych. Z kolei po kolejnej akcji Barretta AMW Arka miała aż 14 punktów przewagi. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 47:35.
Po przerwie zespół trenera Marco Legovicha wziął się za odrabianie strat. Bardzo dobrze radzili sobie przede wszystkim Łukasz Frąckiewicz i Ben Vander Plas. Po kolejnych zagraniach Landriusa Hortona zbliżył się nawet na pięć punktów. Darnell Edge zbliżał tę ekipę na zaledwie punkt! Michael Okauru wraz z Jakubem Garbaczem sprawili jednak, że po 30 minutach było 69:61. W czwartej kwarcie drużyna trenera Mantasa Cesnauskisa starała się utrzymywać jak najwyższą przewagę, co było kluczowe w kontekście meczu rewanżowego. Horton i Edge z kolei mieli za zadanie poprawiać sytuację swojego zespołu. Po kolejnej kontrze tego pierwszego zbliżyli się na cztery punkty, a trójkę dokładał za moment Edge! Ostatecznie AMW Arka zwyciężyła jednak 89:84.
Po 18 punktów dla gospodarzy rzucili Michael Okauru oraz Luke Barrett. W ekipie gości wyróżniał się Landrius Horton z 21 punktami i 7 asystami.
- Nie graliśmy solidnie w pierwszej połowie, na pewno mogliśmy wykonać lepszą pracę. Myślę, że to nas kosztowało przegraną w tym meczu. W drugiej połowie w kilku momentach zaprezentowaliśmy się lepiej. W takim meczach nie możemy marnować posiadań i popełniać głupich fauli. Arka zasłużyła na zwycięstwo. Na szczęście zareagowaliśmy na tyle dobrze, aby być blisko - powiedział trener Dzików, Marco Legovich.
- Chciałbym pogratulować moim zawodnikom. Jestem z nich dumny przez cały sezon. Wymagam od nich bardzo dużo, ale oni dają radę. Nawet gdy straciliśmy po dwóch minutach Milana, to pokazali charakter. Wygraliśmy przeciwko dobrej drużynie, mamy pięć punktów przewagi. Oczywiście to nic nie znaczy, mały kroczek jest zrobiony. W Warszawie będzie zupełnie inny mecz. Musimy być gotowi fizycznie, nie robić strat, kontynuować swoją obronę i ograniczyć ich szybki atak. Mam nadzieję, że będziemy mieli szansę powalczyć o brązowy medal - powiedział trener AMW Arki, Mantas Cesnauskis.

































