Shane Hunter: Będę lepszym graczem po tym sezonie

- Potrzebowałem trochę czasu, by dopasować się do stylu gry obowiązującego w ORLEN Basket Lidze. Fizyczność jest większa niż w lidze szwedzkiej, na dodatek w Polsce gra jest dużo bardziej taktyczna i złożona. Trzeba być cały czas przygotowanym na różne rozwiązania. Cieszę się, że jestem w Legii. Rozwijam się tu jako zawodnik - mówi Shane Hunter, zawodnik Legii Warszawa.
Karol Wasiek: Jak oceniasz swój pobyt w Polsce i grę w ORLEN Basket Lidze? Czy jest coś, co ciebie szczególnie zaskoczyło?
Shane Hunter, zawodnik Legii Warszawa: Myślę, że proces adaptacji jest już za mną, choć początki wcale nie były takie łatwe. Potrzebowałem trochę czasu, by dopasować się do stylu gry obowiązującego w ORLEN Basket Lidze. Poziom fizyczności mnie zaskoczył. Nie będę tego ukrywał.
Cieszy mnie fakt, że w drużynie mamy sporo doświadczonych zawodników, od których mogę się wiele uczyć. Nasz trener Heiko Rannula jest świetnym fachowcem, który ma ogromną wiedzę. Lubi się nią dzielić. My - mam na myśli zawodników - możemy liczyć na jego cenne wskazówki. Podobnie jest z asystentami, którzy wykonują bardzo dobrą pracę.
Podoba mi się fakt, że na meczach jest bardzo dużo kibiców, którzy potrafią naprawdę “zgotować” świetną atmosferą. Jest głośno, czuć dużo pasji. Nasi fani jeżdżą po całej Polsce, wspierają nas w lepszych i w gorszych momentach. Doceniam to.
Trafiłeś do OBL jako MVP ligi szwedzkiej. Czy jesteś w stanie porównać szwedzką ligę do polskiej?
- Jest kilka ważnych elementów. Intensywność gry w OBL jest na dużo wyższym poziomie niż w lidze szwedzkiej. Fizyczność też jest większa, na dodatek w Polsce gra jest dużo bardziej taktyczna i złożona. Trzeba być cały czas przygotowanym na różne rozwiązania. Zawodnicy dobrze czytają grę i wykorzystują każdy najmniejszy błąd. W Szwecji jest dużo gry opartej na pick&rollu.
Uważam, że jednym z twoich największych atutów jest wykończenie akcji pod koszem. Czy “soft touches” to coś, co cię wyróżnia?
- Dobre pytanie. To coś, w czym zawsze byłem dobry. W OBL miałem z tym problemy w niektórych meczach, bo jest tutaj więcej zawodników fizycznych, z którymi muszę walczyć o pozycję pod koszem. To kosztuje mnie sporo sił, ale dzięki temu zyskuję cenne doświadczenie. Pracuję nad tym każdego dnia. Uważam, że po tym sezonie będę lepszym zawodnikiem.
Czyli transfer do Legii, drużyny grającej w Basketball Champions League, był dobrą decyzją?
- To była znakomita decyzja. Jestem bardzo wdzięczny, cieszę się, że tu jestem.
Jak wygląda relacja na linii Hunter-Maccabi-Legia?
- Tym tematem aż tak bardzo nie zaprzątam sobie głowy. Nie mam w tym momencie kontaktu z władzami Maccabi. Myślę, że po sezonie będzie więcej szczegółów. Zawarta wcześniej umowa jest realizowana.
Teraz staram się po prostu być w formie i dokończyć ten sezon w najlepszy możliwy sposób. Jestem zadowolony z obecnej sytuacji. Latem będę miał więcej czasu, żeby pomyśleć, co dalej.
W meczu z Energą Treflem Sopot podczas Pekao S.A. Pucharu Polski w Sosnowcu znalazłeś się poza rotacją, mimo że byłeś zdrowy. Jak zareagowałeś? Czy to był trudny moment?
- To zawsze jest trudny moment, gdy nie ma cię w składzie, a jesteś zdrowy i gotowy do gry. Nie było to przyjemne, ale musiałem sobie z tym poradzić. Uważam, że wszystko w życiu dzieje się z jakiegoś powodu.
Później jednak wróciłeś do gry i pokazałeś, że możesz być ważną postacią Legii Warszawa.
- Myślę, że każdy zrobiłby to samo jako profesjonalny sportowiec. Po prostu musisz być gotowy na każdy scenariusz. Kiedy moje nazwisko zostanie wywołane, zawsze będę na to gotowy. Nieważne, czy zagram 25 minut, czy mniejszą liczbę minut, tak jak to miało miejsce podczas ostatniego meczu z Energą Treflem.
Jak czujesz się w Legii Warszawa?
- Bardzo dobrze. Legia to duży klub, który jest świetnie zorganizowany na wielu płaszczyznach. Fajnie jest być częścią tej organizacji, która jest bardzo ambitna i stawia przed sobą jasne i konkretne cele. Czuję się znakomicie w Warszawie. Żałuję, że nie byłem jeszcze na meczu piłki nożnej. To coś, co chciałbym zobaczyć i doświadczyć. Słyszałem, że atmosfera na trybunach jest niepowtarzalna.









































