1
Legia Warszawa
52pkt
2
King Szczecin
51pkt
3
WKS Śląsk Wrocław
50pkt
4
Energa Trefl Sopot
49pkt
5
Dziki Warszawa
48pkt
6
AMW Arka Gdynia
48pkt
7
Anwil Włocławek
47pkt
8
ORLEN Zastal Zielona Góra
46pkt
9
MKS Dąbrowa Górnicza
46pkt
10
Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski
46pkt
11
Górnik Zamek Książ Wałbrzych
45pkt
12
Arriva LOTTO Twarde Pierniki Toruń
42pkt
13
PGE Start Lublin
40pkt
14
Energa Czarni Słupsk
39pkt
15
Tauron GTK Gliwice
37pkt
16
Miasto Szkła Krosno
34pkt

Dominik Wilczek: Nadal marzę o grze w Hiszpanii

Autor:
Dominik Wilczek: Nadal marzę o grze w Hiszpanii
Przeczytasz w 6 minut

- Przywykłem do tego, że koszykówka jest wędrówką po różnych miastach i klubach. Wiem, że wiele rzeczy muszę poprawić, ale świat stoi przede mną otworem. Mam 23 lata i wszystko jest jeszcze możliwe. Dlaczego mam nie marzyć? - mówi w wielowątkowym wywiadzie Dominik Wilczek, koszykarz Suzuki Arki Gdynia. 

Karol Wasiek: Nadal uczysz się języka hiszpańskiego?

Dominik Wilczek, koszykarz Suzuki Arki Gdynia: Już nie, choć faktycznie przyznaję, że był taki etap w moim życiu, gdy samemu uczyłem się języka hiszpańskiego. Było to za czasów pobytu w Kingu Szczecin. Sama nauka trwała około 12 miesięcy.

Skąd taki pomysł?

- Z marzeń! Nie ukrywam, że marzeniem była gra w lidze hiszpańskiej. Stwierdziłem, że jeśli chcę grać w tamtejszych rozgrywkach, to pierwszym krokiem - oprócz ciężkiej pracy na każdym treningu - będzie nauka języka. Generalnie to było dobre myślenie, ale teraz... zmieniły się nieco priorytety. Ale na pewno do nauki tego języka wrócę. Chcę się nim posługiwać w sposób biegły.

Jakie są teraz w takim razie priorytety Dominika Wilczka?

- Rodzina, sytuacja, która jest na co dzień w domu, koszykówka. Nie ukrywam, że teraz do wszystkiego w życiu podchodzę bardziej racjonalnie, z chłodniejszą głową. Bo jak się ma 18 lat, to ten sufit z marzeniami jest zawieszony bardzo wysoko. Teraz cele się nieco zmieniły, ale język hiszpański na pewno do mnie wróci.

Czy to prawda, że w liceum uczyłeś się języka włoskiego?

- Tak. To był mój drugi język obcy, obok angielskiego. Nie ukrywam, że włoski i hiszpański są do siebie nieco podobne, więc było mi łatwiej to przyswoić. Hiszpańskiego uczyłem się sam. Odpalałem filmiki na YouTubie i starałem się chłonąć jak najwięcej. Umiałem się przedstawić i zrobić małą pogawędkę, ale wiedza niestety szybko uleciała. Teraz już nic nie pamiętam (śmiech).

Masz w sobie dużo samozaparcia? Uparcie dążysz do celu?

- To się u mnie zmieniło na przestrzeni lat. Nie ukrywam, że gdy byłem młodszy, to byłem bardziej uparty i wytrwały w dążeniu do różnych celów. Gdy sobie coś postanowiłem, to za wszelką cenę do tego zmierzałem. Tak było np. z tym językiem hiszpańskim. Nie wyobrażam sobie tego, żebym teraz miał odpalić YouTube i studiować te nagrania. Teraz z pewnością zatrudniłbym kogoś do pomocy. I zrobię to!

Czy Dominik Wilczek w przeszłości czytał książki/materiały o inwestowaniu pieniędzy?

- Tak. To było na początku seniorskiej kariery. Bardzo dużo czytałem o inwestowaniu, kryptowalutach i o tym, by pieniądze zarabiały na siebie. To było także bardzo pomocne w kontekście trzymania budżetu domowo-finansowego. Nie ukrywam, że mam ulokowane pieniądze, przez co czuję się dużo bezpieczniej. Jeżeli nie mógłbym grać przez rok czy dwa, to mam pewnego rodzaju zabezpieczenie finansowe.

Wdrożyłeś teorię w praktykę?

- Po części tak, ale to też nie są wielkie kwoty. Choć na tyle duże, że mógłbym przeżyć - bez grania w koszykówkę - przez rok czy dwa lata. A te pieniądze cały czas na siebie pracują. Te kwoty stopniowo rosną.

Jaką radę dałbyś młodszym kolegom w kontekście inwestowania pieniędzy?

- Kluczową kwestią jest, by z każdej miesięcznej pensji coś sobie odkładać. Na początku wcale dużo nie zarabiałem, ale umiałem z każdej wypłaty coś odłożyć i ta suma stopniowo rosła. Idąc dalej w temacie inwestowania. Wiele fachowców mówiło mi, że najważniejsza jest dywersyfikacja, czyli rozłożenie środków po różnych źródłach. Ja zacząłem od kryptowalut czy inwestowaniu w aplikacje. Tutaj pomocny okazał się Piotr Bawolski, który wszystko mi dokładnie wyjaśnił i wytłumaczył. Dziękuję mu za wszystkie rady i wskazówki. Do tego dochodzi zakup kruszców: złoto czy srebro. Chyba najgorsze co można zrobić, to trzymać pieniądze w banku. Podsumowując: uważam, że warto inwestować.

To temat tabu w szatni? Masz kogoś, z kim możesz o tym porozmawiać?

- To nie jest temat tabu. Z Jimmym Florencem często poruszamy ten wątek. On sam ma ulokowane pieniądze w różnych miejscach. Nie ukrywam, że doświadczeni koszykarze są obcykani w tych tematach. Kiedyś częstym motywem było kupowanie mieszkań pod inwestycję. Cieszy mnie fakt, że coraz więcej osób się interesuje tym tematem, jest z kim pogadać.

Psychologią dalej się interesujesz?

- Był taki moment. Pracowałem nawet z jedną specjalistką w tej kwestii. Tą osobą była Dominika Kuchta. To było za czasów Śląska Wrocław. Później samemu poszerzałem wiedzę w tej dyscyplinie. Czytałem sporo książek i materiałów naukowych. I nie ukrywam, że dzięki temu jestem tu, gdzie jestem. Wracam czasami do tych wszystkich zapisków, które robiłem, gdy miałem 18 lat. Było dużo cytatów, tekstów motywacyjnych. Teraz się z tego śmieję, ale to na pewno okazało się bardzo pomocne.

Twój tata, Tomasz, był w przeszłości znanym koszykarzem. Jak to jest być synem byłego zawodnika? To bardziej pomaga czy jednak przeszkadza?

- Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Są plusy i minusy. Na pewno plusem jest to, że można przyjść do domu i o tej koszykówce porozmawiać, przeanalizować pewne sytuacje i mecz. Choć my tego za często nie robiliśmy. Nie czuliśmy takiej potrzeby. Ale były takie momenty, że pytałem taty, co mam zrobić w danej sytuacji, albo jaką decyzję podjąć w kontekście wyboru klubu. Tata to przeżył, ma ogromną wiedzę i zawsze starał się pomóc.

Jak teraz wygląda kontakt z tatą?

- Jesteśmy w stałym kontakcie. Średnio raz w tygodniu ze sobą rozmawiamy. Tata ogląda moje i brata mecze i zawsze ma dużo pytań, dopytuje o sytuacje w klubie i w zespole.

Czy tata jest jeszcze aktywny w koszykówce?

- Koszykówkę oczywiście nadal ogląda, ma sporą wiedzę, ale na co dzień się nią nie zajmuje. Jest poza dyscypliną, teraz pracuje w szkole. Szkoda. Ja go namawiam cały czas, by wrócił i dalej się nią zajmował. Warto. Bo ma wiedzę i doświadczenie. Mógłby tej koszykówce w Polsce pomóc. Ale musi chcieć. Nic na siłę.

Słyszałem, że tata zraził się do koszykówki.

- Tak. Ten temat ze Śląskiem był już wałkowany już kilka razy, nie chcę już do tego wracać. Mogę powiedzieć, że tata mocno się zraził i na razie nie planuje wracać.

Temat Śląska Wrocław był dla ciebie trudny?

- Nie będę tego ukrywał: nie było łatwo, bo od dziecka moim marzeniem była gra w tym klubie na poziomie ekstraklasy. Nie zawsze jednak życie pisze taki scenariusz, jaki byśmy chcieli. Trzeba umieć się dopasować. Nie ukrywam, że chciałem rozstać się z klubem w normalnych relacjach, bo miałem dużo świetnych wspomnień z czasów juniorskich. Niestety kwestia odejścia nie poszła po mojej myśli, co rzutuje na moje postrzeganie tego klubu. Musiałem - jako wrocławianin - ten temat przetrawić. Leżało na sercu, ale to już jest za mną.

Po Śląsku trafiłeś do Kinga. To była lekcja życia?

- Tak. To był ogromny przeskok pod względem sportowym i życiowym. Pamiętam, że dostałem telefon, by przyjechać do Szczecina na tygodniowy try-out. Od razu się zdecydowałem. Spakowałem się w jedną walizkę i wsiadłem z nią do pociągu. Po tygodniu trener Mindaugas Budzinauskas powiedział, że widzi mnie dalej w zespole. Zostałem i w ogóle tego nie żałuję. Mieliśmy świetną drużynę, a ja sam się wiele nauczyłem.

Szybko się nauczyłeś, że w tym biznesie nie ma sentymentów.

- To prawda. Nie może być sentymentów. To jest praca, choć kibice na tym cierpią, bo nie za bardzo mają się z kim identyfikować, bo składy drużyn co chwilę się zmieniają. Ja sam przywykłem do tego, że koszykówka jest wędrówką po różnych miastach i klubach. Mam to szczęście, że moja druga połówka to w pełni rozumie i mogę liczyć na jej wsparcie. Fajnie, że udało mi się taką osobę znaleźć.

Nadal marzysz o grze w Hiszpanii?

- Tak. Wiele rzeczy muszę poprawić, ale świat stoi przede mną otworem. Mam 23 lata i wszystko jest jeszcze możliwe. Dlaczego mam nie marzyć?

 

 

 

ORLEN

Najnowsze aktualności

WKS Śląsk czy AMW Arka? Decydujący mecz!

22.05.2026

WKS Śląsk czy AMW Arka? Decydujący mecz!

W ćwierćfinale play-off ORLEN Basket Ligi WKS Śląsk - AMW Arka mamy remis 2-2! To oznacza, że o ostatnim miejscu w półfinale zadecyduje mecz nr 5 we Wrocławiu. Początek spotkania w sobotę o godz. 19:00. Transmisja w Polsat Sport 3.

Kadre Gray: Sezon wisi na włosku

22.05.2026

Kadre Gray: Sezon wisi na włosku

- Dla obu drużyn sezon wisi na włosku. Wygra ten, kto utrzyma energię przez pełne 40 minut. Musimy zostawić całe serce na parkiecie. Kluczem jest koncentracja, odcięcie się od emocji, trzymanie poziomu i dyscyplina - mówi Kadre Gray, zawodnik WKS Śląska Wrocław.

1 czerwca ruszają mistrzostwa świata 3x3 w Warszawie!

22.05.2026

1 czerwca ruszają mistrzostwa świata 3x3 w Warszawie!

Już w poniedziałek 1 czerwca na Placu Centralnym w Warszawie rozpocznie się święto koszykówki 3x3 - mistrzostwa świata z udziałem reprezentacji Polski kobiet i mężczyzn. Transmisje w TVP Sport. Bilety na eBilet.pl

Dziki - Energa Trefl (4): Półfinał dla ekipy z Warszawy!

21.05.2026

Dziki - Energa Trefl (4): Półfinał dla ekipy z Warszawy!

Co za historia! Dziki Warszawa robiły niesamowite rzeczy w drugiej połowie, pokonały Energa Trefl Sopot 88:73, wygrały serię play-off 3-1 i zagrają w półfinale ORLEN Basket Ligi! 

MKS - Legia (4): Mistrzowie w półfinale!

21.05.2026

MKS - Legia (4): Mistrzowie w półfinale!

MKS Dąbrowa Górnicza znowu pokazał się z bardzo dobrej strony we własnej hali, ale to Legia wygrała ostatecznie 98:86. To oznacza, że zespół z Warszawy zwyciężył w serii play-off 3-1 i zagra w półfinale ORLEN Basket Ligi! 

Więcej aktualności

Najnowsze multimedia

15 zdjęć22.05.2026

Dziki Warszawa - Energa Trefl Sopot (4)

Zobacz także
Zapisz się do newslettera

Przed każdą kolejką ORLEN Basket Ligi wysyłamy do kibiców i dziennikarzy newsletter, który zawiera ważne informacje o nadchodzących wydarzeniach oraz linki do najciekawszych wiadomości.

Dziękujemy za zapisanie się do newslettera!

Dziękujemy za zapisanie się na nasz newsletter ORLEN Basket Ligi! Teraz będziesz na bieżąco z najważniejszymi informacjami o nadchodzących wydarzeniach i najciekawszymi wiadomościami. Cieszymy się, że jesteś z nami!

Śledź nas w mediach społecznościowych