Jordan Wright: Jestem slasherem

- Podniosłem poziom pewności siebie. Inna jest moja świadomość. Wiem, że mogę wyjść na boisko i rywalizować na wysokim poziomie w Europie. Wcześniej - po pobycie w Turcji - tego nie czułem. Teraz moje myślenie się zmieniło. Duża w tym zasługa trenera Kamińskiego, który dał mi dużą szansę - mówi Jordan Wright, zawodnik PGE Startu Lublin.
Karol Wasiek: Jak oceniasz ten sezon w swoim wykonaniu?
Jordan Wright, zawodnik PGE Startu Lublin: Mówiąc szczerze, ten sezon był bardzo interesujący. Zwłaszcza po moim pierwszym roku gry w Europie. W Turcji zdecydowanie nie poszło tak, jak planowałem, więc dobrze było po prostu tu przyjechać i poczuć europejską koszykówkę. ORLEN Basket Liga to bardzo wymagająca liga pod względem fizycznym. To było dla mnie cenne doświadczenie. Zdecydowanie miałem wzloty i upadki.
Czego się nauczyłeś?
- Tego, że zawsze trzeba być skoncentrowanym. Przyznam, że nie zawsze - na poprzednich etapach mojej kariery - miałem odpowiednie podejście do gry. Myślę, że miałem z tym problem np. podczas pobytu w Turcji. Ten sezon w Polsce nauczył mnie, jak być prawdziwym profesjonalistą.
Trener Kamiński dał mi trochę swobody. Mogłem wyjść na boisko i grać swoją koszykówkę. Zbudowałem pewność siebie.
Czy mógłbyś opisać swoją grę?
- Myślę, że najlepiej czuję się w roli slashera. Mój tata zawsze chciał, żebym grał na pozycjach obwodowych, mimo że w dzieciństwie byłem większy od moich rówieśników. Nawet bym powiedział, że jako dziecko byłem nieco pulchny! (śmiech).
To mnie nauczyło, jak wykorzystywać warunki fizyczne na swoją korzyść. Nie zawsze jestem szybszy od kryjącego mnie zawodnika, ale po prostu wykorzystuję swoje warunki fizyczne i staram się zachować mądrość w momencie dostawania się w strefę podkoszową. Przez lata nauczyłem się wykańczać akcje z różnych pozycji, nie zawsze dogodnych do oddawania rzutów. Gra w kontakcie z rywalami to mój żywioł!
Uwielbiam atakować strefę podkoszową. Taka jest natura mojej gry: dotarcie pod kosz i wywieranie presji na rywalach. Jestem bardzo fizyczny i staram się z tego korzystać w trakcie meczów.
Co poprawiłeś w tym sezonie?
- Podniosłem poziom pewności siebie. Inna jest moja świadomość. Wiem, że mogę wyjść na boisko i rywalizować na wysokim poziomie w Europie. Wcześniej - po pobycie w Turcji - tego nie czułem. Teraz moje myślenie się zmieniło. Nie rzucałem zbyt dobrze w tym sezonie. To na pewno jest do poprawy.
Jak wyglądają relacje z trenerem Wojciechem Kamińskim?
- Uwielbiam trenera Kamińskiego. To świetny facet. Bardzo doświadczony. Daje ci pewność siebie każdego dnia i dużo swobody w grze. Zawodnicy czują jego zaufanie.
Szkoda, że wyniki naszego zespołu nie były zbyt dobre. Tego żałuję. Chciałbym, żeby sezon potoczył się inaczej. Ten sezon nauczył mnie też tego, że w trudnych momentach musisz wyjść i rywalizować na 100 procent. Bez żadnych wymówek.
Dlaczego w ogóle zdecydowałeś się na grę w PGE Starcie?
- Nie miałem latem zbyt wielu opcji. Chciałem grać w europejskich pucharach. Trener Kamiński bardzo mnie chciał. Naciskał na mój transfer i jestem mu wdzięczny za to, że dał mi szansę.
Niewiele wiedziałem o polskiej lidze, ale mój agent powiedział mi, że to dobra i fizyczna liga. “To dobre miejsce dla ciebie, by wskoczyć na właściwe tory w Europie” - usłyszałem. Dlatego też się zdecydowałem.









































