Z Sopotu do kadry Litwy. Mindaugas Kacinas: Sezon idzie po mojej myśli

- Myślę, że jestem typem człowieka, który szybko adaptuje się do nowej sytuacji. Trafiłem do dobrego miejsca, w którym trenerzy potrafią wykorzystać moje atuty i umiejętności. Nigdy nie byłem i nie będę zawodnikiem, który zdobędzie 30-40 punktów - mówi Mindaugas Kacinas, zawodnik Energi Trefla Sopot.
Karol Wasiek: Dobre występy w Enerdze Treflu Sopot zaowocowały powołaniem do kadry Litwy. Jaka była twoja pierwsza reakcja, kiedy dowiedziałeś się, że przyjedziesz na zgrupowanie reprezentacji?
Mindaugas Kacinas, zawodnik Energi Trefla Sopot: Byłem mocno zaskoczony, gdy dostałem telefon z reprezentacji Litwy. To wielka sprawa móc reprezentować barwy swojego kraju. Byłem bardzo dumny i szczęśliwy. Uważam, że to duże osiągnięcie w mojej karierze.
Koszykówka na Litwie nadal jest jak religia?
- Ha, ha. Często ludzie tak mówią. Mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem w 100 procentach. Wszyscy na Litwie kochają koszykówkę. To najpopularniejsza dyscyplina. Uważam, że to coś więcej niż sport.
Jakie emocje towarzyszyły ci podczas podczas meczu z Islandią rozgrywanego w Kłajpedzie, w twojej rodzinnej miejscowości?
- Trudno to opisać słowami. To było wspaniałe i niesamowite uczucie. Cała moja rodzina była na trybunach. Wspierali mnie i całą drużynę. Cieszę się, że wygraliśmy i zrehabilitowaliśmy się za porażkę w pierwszym spotkaniu. Nie powinniśmy tego przegrać. Myślę, że w końcówce meczu straciliśmy niepotrzebnie koncentrację, a powinniśmy mieć na uwadze fakt, że 20 punktów przewagi w nowoczesnej koszykówce to w sumie nic. Można to stracić w 3-4 minuty. Rywale to wykorzystali i sięgnęli po zwycięstwo. Rzut na wygraną oddał zawodnik, którego oglądam na co dzień w OBL. To Elvar Fridriksson, rozgrywający Anwilu Włocławek.
Czy gra w kadrze Litwy to jasny sygnał, że ten sezon idzie zgodnie z twoimi oczekiwaniami?
- Tak. Wszystko idzie zgodnie z planem. Nawet bym powiedział, że lepiej niż się spodziewałem. Pod kątem indywidualnym i drużynowym. Uważam, że zdobycie Pekao S.A. Pucharu Polski było wielkim osiągnięciem.
Ostatnie kilka lat spędziłeś w Hiszpanii. Czy możesz użyć stwierdzenia, że zmiana ligi przed tym sezonem była dobrą decyzją?
- Tak. Koszykówka to taki zawód, który pozwala ci na poznanie wielu nowych miejsc, kultur i ludzi. W każdym kraju obowiązuje inny styl grania. Ja jestem bardzo podekscytowany możliwością występów w Enerdze Treflu Sopot. Cieszę się, że latem wybrałem ten klub, który jest dobrze zorganizowany.
Czy mógłbyś nieco więcej opowiedzieć o dopasowaniu do stylu preferowanego przez trenera Mikko Larkasa?
- Myślę, że jestem typem człowieka, który szybko adaptuje się do nowej sytuacji. Niezależnie od tego, jaki jest to styl gry i co preferuje dany trener. Wiem, co mogę, a czego nie potrafię na parkiecie.
Co w takim razie możesz zrobić na boisku?
- Gram na dwóch pozycjach - “3” i “4”. Jako “czwórka” mogę rozciągnąć grę. Myślę, że wnoszę do gry swoje IQ i doświadczenie. Robię wszystko, co mogę i potrafię, by pomóc drużynie. Nigdy nie byłem i nie będę gościem, który zdobędzie 30-40 punktów.
Kiedy był ten moment, gdy to zrozumiałeś, że idealnie pasujesz do roli zadaniowca?
- Myślę, że to było w momencie, gdy grałem w ACB. Tam każdy ma swoją rolę i każdy rozumie, co ma robić na parkiecie. Myślę, że zawodnicy tam grający czują się wyróżnieni, bo nie każdy ma szansę trafić do ACB. To było super przeżycie w mojej karierze. Dla mnie to jest jasne i klarowne, by robić na boisku rzeczy, które potrafię, a nie zabierać się za rzeczy, które nie są moją domeną.
Muszę podzielić się pewną refleksją.
- Proszę bardzo.
Wielu wątpiło w ciebie, gdy przychodziłeś do Energi Trefla Sopot. Pytali: kim jest ten facet, który przychodzi z drugiej ligi hiszpańskiej. Teraz ci sami mówią, że nie wyobrażają sobie drużyny bez Mindaugasa Kacinasa.
- To normalne w sporcie, że masz fanów i oponentów. Nie każdemu pasuje twój styl grania i zachowania. Dla mnie to nie ma znaczenia. Ja trafiłem do dobrego miejsca, w którym trenerzy potrafią wykorzystać moje atuty i umiejętności. Dlatego też tak wszystko dobrze się układa.
Czy myślisz już o następnym sezonie?
- Nie myślę o tym, co wydarzy się w następnym sezonie. Najważniejsze jest to, by zakończyć obecne rozgrywki w jak najlepszym stylu. Walczymy o pełną pulę w ORLEN Basket Lidze. Później usiądę i będę rozmyślał o planach na przyszłość.









































