1
Legia Warszawa
0pkt
2
PGE Start Lublin
0pkt
3
Anwil Włocławek
0pkt
4
Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń
0pkt
5
WKS Śląsk Wrocław
0pkt
6
Energa Trefl Sopot
0pkt
7
AMW Arka Gdynia
0pkt
8
Zastal Zielona Góra
0pkt
9
King Szczecin
0pkt
10
MKS Dąbrowa Górnicza
0pkt
11
GTK Gliwice
0pkt
12
Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz
0pkt
13
Energa Czarni Słupsk
0pkt
14
Dziki Warszawa
0pkt
15
Górnik Zamek Książ Wałbrzych
0pkt
16
Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski
0pkt

Christian Vital: Do zobaczenia w Szczecinie

Autor:
Christian Vital: Do zobaczenia w Szczecinie
Przeczytasz w 2 minuty

- Oddaliśmy kolejne spotkanie. To kolejny mecz, w którym cały czas prowadziliśmy, czuliśmy się komfortowo, a zwycięstwo jest po stronie Kinga. Biorę to na siebie. Nie byłem sobą. Czekam na spotkania w Warszawie. Do zobaczenia w Szczecinie. Jeszcze tu wrócimy - mówi Christian Vital, koszykarz Legii Warszawa.

 

Legia Warszawa ma prawo czuć ogromny niedosyt po dwóch pierwszych meczach w Szczecinie. W obu spotkaniach podopieczni Marka Popiołka byli na prowadzeniu przez... 35 minut. Sęk w tym, że na samym finiszu lepsi i skuteczniejsi okazywali się koszykarze Kinga Szczecin, którzy prowadzą w tej serii 2:0 i są w komfortowej sytuacji przed meczami w stolicy.

- Rywale znów byli od nas trochę lepsi. Zadecydowały detale, oba mecze były bardzo wyrównane. Prowadziliśmy przez większość spotkania, ale nie byliśmy na wystarczająco dobrym poziomie, aby dowieźć to zwycięstwo do samego końca. Bardzo szkoda tych dwóch meczów, bo czuję, że graliśmy lepiej niż wskazuje na to bilans - przekonuje Marek Popiołek.

Trener Legii Warszawa jako kluczowe elementy tego drugiego meczu wskazuje: zbiórki w ofensywie w czwartej kwarcie i egzekucję rzutów wolnych w najważniejszych momentach. Tu prym wiódł Andrzej Mazurczak, który w całym meczu trafił aż 15 z 18 rzutów wolnych.

- W samej końcówce kluczowe były zbiórki ofensywne, które dawały rywalom dodatkowe posiadania. Szczecinianie mieli świetną skuteczność rzutów wolnych w ostatniej kwarcie. Nie zmarnowali swoich szans. W przeciwieństwie do nas. To przede wszystkim zdecydowało o porażce w końcówce - podkreśla Popiołek.

Na pewno w Legii oczekują więcej po Christianie Vitalu, liderze zespołu, który został wybrany do najlepszej piątki sezonu zasadniczego. Otrzymał też sporo głosów na MVP. A w obu meczach w Szczecinie zdobył tylko 22 punkty, trafiając 4 z 24 rzutów z gry. Sam zawodnik ma świadomość, że zagrał poniżej oczekiwań. Więcej wymaga od samego siebie. Deklaruje też, że on i jego koledzy wrócą jeszcze do Szczecina.

- Oddaliśmy kolejne spotkanie. To kolejny mecz, w którym cały czas prowadziliśmy. Czuliśmy się komfortowo, ale tego nie dokończyliśmy. Biorę to na siebie. Nie byłem sobą. Nie ma z naszej strony żadnych nerwów. Szczecinianie są przecież drużyną, którą już pokonaliśmy w sezonie zasadniczym. Nie wykonaliśmy planu, ale to jest seria do trzech wygranych. Nie mogę się doczekać powrotu do Warszawy, by zagrać przed gorącą publicznością. Jestem pewien, że to na pewno mi pomoże. Do zobaczenia w Szczecinie. Jeszcze tu wrócimy - przyznaje Vital.

Kolejne spotkanie w tej serii już w czwartek. W Legii - jak podkreśla Popiołek - nikt nie składa broni.

- Najgorsze jest to, gdybyśmy utracili wiarę, że możemy pokonać Kinga. Nie składamy jednak broni. Będziemy jeszcze lepiej przygotowani na mecz numer trzy i naszym celem jest powrót do Szczecina - zaznacza Marek Popiołek.

 

 

GZM

Najnowsze aktualności

Najnowsze multimedia

62 zdjęć25.06.2026

Gala OBL i OBLK, część 1

Zobacz także
Zapisz się do newslettera

Przed każdą kolejką ORLEN Basket Ligi wysyłamy do kibiców i dziennikarzy newsletter, który zawiera ważne informacje o nadchodzących wydarzeniach oraz linki do najciekawszych wiadomości.

Dziękujemy za zapisanie się do newslettera!

Dziękujemy za zapisanie się na nasz newsletter ORLEN Basket Ligi! Teraz będziesz na bieżąco z najważniejszymi informacjami o nadchodzących wydarzeniach i najciekawszymi wiadomościami. Cieszymy się, że jesteś z nami!

Śledź nas w mediach społecznościowych