Jakub Galewski: Nie brałem pod uwagę wyjazdu do USA

- Muszę być bardzo cierpliwy. Mój plan opiera się na ciężkiej pracy, nauce i wykorzystywaniu szans. Już na pierwszym treningu Andy Mazurczak podszedł do mnie i powiedział prosto: "Nie ma głupich pytań. Jeśli czegoś nie wiesz, pytaj, jestem tu, żeby ci pomóc" - mówi Jakub Galewski, zawodnik Zastalu Zielona Góra.
Dla Jakuba Galewskiego będzie to debiut na parkietach Polskiej Ligi Koszykówki. Jeden z najbardziej utalentowanych polskich rozgrywających podpisał trzyletnią umowę z Zastalem Zielona Góra. Galewski ma stawiać kolejne kroki pod wodzą Arkadiusza Miłoszewskiego i Andrzeja Mazurczaka.
- Gra na poziomie PLK jest spełnieniem marzeń. Nie ukrywam, że występy w najwyższej klasie rozgrywkowej były moim nadrzędnym celem w ostatnim czasie, a od pierwszych dni w klubie czuję, że trafiłem w idealne miejsce. Zespół przyjął mnie świetnie. Doświadczeni zawodnicy na każdym kroku starają się mnie wprowadzać w realia ekstraklasy - zarówno na parkiecie, jak i poza nim - mówi 19-letni gracz.
- Decyzja o przenosinach do Zielonej Góry zapadła dość szybko. Trener Miłoszewski odezwał się do mnie w połowie kwietnia, zaraz po zakończeniu sezonu pierwszej ligi. Chciałem zrobić krok naprzód, wyjść ze strefy komfortu i rzucić sobie wyzwanie. Zastal był moją pierwszą ofertą z ekstraklasy i po jej otrzymaniu nie szukałem już innych opcji w PLK - dodaje.
Okazuje, że Polak nie brał pod uwagę wyjazdu do NCAA.
- Odrzucałem propozycje pozostania w I lidze, a wyjazd do Stanów Zjednoczonych odłożyłem na dalszy plan - na pozycji rozgrywającego rywalizacja z tamtejszym atletyzmem byłaby niezwykle trudna. Zastal miał wszystko, czego szukałem: super organizację, świetnego trenera, piękną halę i kibiców, a sama Zielona Góra jest niedaleko rodzinnego Wrocławia - komentuje.
- Podpisałem trzyletni kontrakt, bo mam pełną świadomość, że wchodząc do zespołu wicemistrza Polski jako młody rozgrywający, nie dostanę od razu trzydziestu minut w meczu. Znam specyfikę mojej pozycji - młodej „jedynce” trudniej o minuty, bo każda strata to ryzyko odesłania na ławkę. Muszę być bardzo cierpliwy. Mój plan opiera się na ciężkiej pracy, nauce i łapaniu szans w szerszej rotacji, chociażby przy okazji meczów w FIBA Europe Cup. Chcę z każdym rokiem stawać się coraz ważniejszą postacią w tej rotacji - deklaruje.
Jakub Galewski całe swoje dotychczasowe koszykarskie życie spędził w zespole WKK Wrocław. Grał z nim na poziomie rozgrywek młodzieżowych, II ligi i I ligi. Teraz czas na występy na poziomie PLK.
- Różnica między pierwszą ligą a ekstraklasą jest odczuwalna niemal natychmiast. Przede wszystkim widać zupełnie inny poziom profesjonalizmu. We Wrocławiu, w WKK, standardy również były wysokie, ale tutaj każdy zawodnik jest przygotowany do pracy na 30-60 minut przed wyjściem na trening zespołowy. Treningi w Zastalu są znacznie bardziej intensywne, a gra wymaga o wiele wyższego koszykarskiego IQ i zrozumienia detali taktycznych. Fizyczność ligi oczywiście robi swoje i odczuwam ten przeskok, ale nie jest to coś, co by mnie przytłaczało czy stanowiło barierę nie do przejścia - zauważa.
Galewski ma w zespole Zastalu terminować u Andrzeja Mazurczaka, jednego z najlepszych polskich rozgrywających.
- Na mojej pozycji nie mogłem trafić lepiej. Już na pierwszym treningu Andy Mazurczak podszedł do mnie i powiedział prosto: "Nie ma głupich pytań. Jeśli czegoś nie wiesz, pytaj, jestem tu, żeby ci pomóc". I to w 100% przekłada się na naszą codzienną pracę. Kiedy trener wymaga w zagrywce konkretnych zachowań, Andy często sam do mnie podchodzi i w kilku słowach tłumaczy niuanse, na które muszę zwrócić uwagę - podkreśla.
W tym off-season z WKK na parkiety PLK trafił także Karol Prochowicz, który podpisał umowę z Energą Treflem Sopot.
- Cieszę się, że WKK tak dobrze nas przygotowało do seniorskiej koszykówki. Razem z Karolem Prochorowiczem dostaliśmy zaufanie od klubu i trenera Dziergowskiego, grając duże minuty w I lidze już jako 17-latkowie. To zaprocentowało. Trzymam za Karola kciuki w ekstraklasie, a sam skupiam się na tym, by jak najszybciej udowodnić swoją wartość - mówi Galewski.
- To mój pierwszy wyjazd z rodzinnego miasta, ale szybko odnalazłem się w nowym środowisku. Przed podjęciem decyzji konsultowałem się z chłopakami, którzy znają te realia - rozmawiałem z Błażejem Czaplą o jego początkach w Legii, pytałem Miłosza o specyfikę Zastalu, a w WKK radziłem się starszych kolegów: Tomka Ochońki i Kuby Koelnera - komentuje.









































