Gauthier Denis: Rzuty za 3 punkty i wiele żartów

- Jestem bardzo podekscytowany. Wszystko wokół jest dla mnie nowe. Prywatnie uwielbiam podróżować latem, poznawać nowe kraje i zgłębiać inne kultury. Chcę odkryć Polskę na każdy możliwy sposób. Możecie spodziewać się dużej liczby rzutów za 3 punkty z mojej strony. Uwielbiam żartować poza boiskiem - mówi Gauthier Denis, zawodnik Zastalu Zielona Góra.
Karol Wasiek: Dlaczego zdecydowałeś się na Zastal Zielona Góra jako kolejny krok w swojej karierze? Czy miałeś sporo ofert na stole?
Gauthier Denis, nowy zawodnik Zastalu Zielona Góra: Nie ukrywam, że zawsze chciałem spróbować swoich sił poza Francją. Miałem kilka propozycji, ale większość z nich pochodziła z rodzimej ligi. Wtedy pojawiła się oferta z Zielonej Góry. Kluczowa dla mojej decyzji była rozmowa z trenerem - to właśnie ona ostatecznie przekonała mnie do przenosin do Zastalu.
W poprzednim sezonie na polskich parkietach z powodzeniem radzili sobie Francuzi: Milan Barbitch i Carl Ponsar. Czy rozmawiałeś z nimi na temat polskiej ligi i życia w naszym kraju?
- Tak, rozmawiałem z Milanem Barbitchem. Mówił mi o życiu w Polsce i poziomie rozgrywek w samych superlatywach. To bardzo pomogło mi w podjęciu ostatecznej decyzji. Milan rozwiał ewentualne wątpliwości.
Twoja sytuacja mocno mi przypomina historię Carla Ponsara - on również w podobnym wieku po raz pierwszy wyjechał z Francji właśnie do Polski. Jak się z tym czujesz, wyjeżdżając z ojczyzny po raz pierwszy w karierze?
- Jestem bardzo podekscytowany! Wszystko wokół jest dla mnie nowe. Prywatnie uwielbiam podróżować latem, poznawać nowe kraje i zgłębiać inne kultury. Jestem bardzo ciekawy Polski i chcę ją odkryć na każdy możliwy sposób - zarówno na boisku, jak i poza nim.
Jak oceniasz swoją dotychczasową karierę? Czujesz satysfakcję z osiągniętych wyników i zdobytych trofeów?
- Jak to zwykle bywa w sporcie - pewne rzeczy mogły potoczyć się lepiej, ale też mogło być znacznie gorzej. Jestem naprawdę dumny z tego, co do tej pory osiągnąłem. Wierzę jednak, że najlepsze wciąż jest jeszcze przede mną.
W 2024 roku wraz z zespołem Paris Basketball wygrałeś rozgrywki EuroCup. Domyślam się, że to było największe osiągnięcie w twojej karierze. Co oznaczało dla ciebie to trofeum i jak zapamiętałeś tamten moment?
- Odczuwam ogromną dumę. To był dla nas niesamowity rok - zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Nie był to najłatwiejszy sezon, ale zdecydowanie taki, z którego wyniosłem najwięcej nauki. Tytuł EuroCup był nagrodą za całą pracę włożoną w projekt Paris Basketball, szczególnie dla osób takich jak ja, które były w klubie od samego początku, od 2018 roku.
Paris Basketball to zespół, który w pewnym sensie odmienił styl gry w Europie. Byłeś częścią tej drużyny. Jak wyglądało przestawienie się na tak specyficzny, intensywny system? Jak wyglądała nauka tego stylu gry?
- Ten styl zdecydowanie zmienił oblicze europejskiej koszykówki. Wymaga on od zawodnika 100 procent energii - zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym. Złożoność tego systemu jest prosta do zrozumienia, ale utrzymanie tak wysokiej intensywności i powtarzalności z meczu na mecz jest niezwykle trudnym zadaniem.
Czego kibice w Polsce mogą się po tobie spodziewać? Co jest twoim największym atutem?
- Na boisku - sporej liczby rzutów z dystansu za trzy punkty. A poza nim - sporej dawki dobrego humoru.









































