Cobe Williams: Rekord kariery w butach kolegi

- To mój najlepszy wynik w zawodowej karierze. Lepszego debiutu w barwach MKS nie mogłem sobie wymarzyć. Jestem bardzo podekscytowany. Pokazaliśmy wszystkim, że nasz skład nie zasługuje na ostatnie miejsce w tabeli - mówi Cobe Williams, nowy gracz MKS Dąbrowa Górnicza.
Karol Wasiek: 35 punktów na przywitanie z ORLEN Basket Ligą. Cobe Williams mówi dzień dobry!
Cobe Williams, nowy gracz MKS Dąbrowa Górnicza: To szaleństwo. Czy wiesz, że - w trakcie mojej zawodowej kariery - jeszcze nigdy nie przekroczyłem granicy 30 punktów? Śmiało mogę powiedzieć, że lepszego debiutu w barwach MKS nie mogłem sobie wymarzyć. Jestem oczywiście bardzo podekscytowany. Chciałbym kilka słów powiedzieć o trenerach i kolegach, którzy obdarzyli mnie sporym zaufaniem od pierwszego dnia treningów. Czułem, że mogę na nich liczyć w każdym momencie. Powtarzali mi: “graj w koszykówkę, bądź najlepszą wersją siebie”.
Jak LeBron James do Luki Doncicia.
- Ha, ha. Dokładnie! Trener Choulet, który jest bardzo doświadczony i sporo widział w swoim życiu, podkreślał, że widzi we mnie spory potencjał, który może w Polsce eksplodować. Ale zaznaczał też, że muszę być skupiony przez całe spotkanie. “Każde posiadanie ma duże znaczenie. Pamiętaj o tym” - mówił.
Słyszałem, że w niedzielnym meczu grałeś… w pożyczonych butach od Teyvona Myersa.
- Tak, to prawda. Rekord kariery w butach kolegi - to chyba niezłe na tytuł, też tak sądzisz? (śmiech)
Zgadzam się! Skąd w ogóle pomysł na transfer do MKS, ostatniego zespołu w ORLEN Basket Lidze?
- Razem z agentami zastanawialiśmy się, w którym kierunku pójść. Były 2-3 propozycje na stole. MKS wydawał się dobrą opcją. Pod tym względem, że tu otrzymam dużą rolę i będę mógł pokazać najlepszą wersję siebie. Oczywiście bilans nie był - mówiąc delikatnie - najlepszy, ale nasz skład nie jest wcale tak słaby jak mówi to pozycja w tabeli. Stać nas na dużo lepsze wyniki. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że to będzie duże wyzwanie w moim pierwszym roku gry w Europie. Ale ja lubię wyzwania, dlatego też chciałem być częścią tego zespołu.
Ostatni mecz rozegrałeś 11 grudnia. To było starcie z Anwilem Włocławek w FIBA Europe Cup. Zdobyłeś wtedy 18 punktów.
- I ten mecz zapamiętam do końca życia.
Dlaczego?
- Bo dzień po tym meczu urodził się mój syn. To było wyjątkowe spotkanie dla mnie, ale też dla całego zespołu, bo w świetnym stylu pokonaliśmy Anwil Włocławek, lidera rozgrywek ORLEN Basket Ligi. Później wyleciałem do Stanów Zjednoczonych na dwa miesiące, by zająć się rodziną.
Pobyt w Spirou oceniam bardzo pozytywnie. To była młoda, atletyczna i szybko grająca drużyna, do której pasowałem swoim stylem grania. Mam nadzieję, że w MKS będzie bardzo podobnie.
Szybkość to twój największy atut?
- Myślę, że wskazałbym dwa elementy: szybkość i boiskowe IQ. Lubię też grać twardo po obu stronach parkietu. Nie boję się rywalizacji nawet z mocniejszymi od siebie rywalami. Wierzę w siebie i w swoje umiejętności.
Podobno znasz Souleya Bouma, gracza, który zrobił furorę na początku sezonu w barwach MKS Dąbrowa Górnicza.
- Tak! Grałem przeciwko niemu w trakcie studiów. Souley to świetny gracz, który ma ogromne umiejętności. Wiem, że teraz trafił do Francji. Życzę mu wszystkiego najlepszego. Może pójdę jego drogą i po sezonie wyląduje też w mocniejszej lidze? Zobaczymy, czas pokaże. Na razie skupiam się na pracy w Polsce. Mam robotę do wykonania!