1
King Szczecin
38pkt
2
Legia Warszawa
37pkt
3
Energa Trefl Sopot
36pkt
4
WKS Śląsk Wrocław
36pkt
5
Dziki Warszawa
35pkt
6
AMW Arka Gdynia
34pkt
7
Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski
34pkt
8
Górnik Zamek Książ Wałbrzych
34pkt
9
ORLEN Zastal Zielona Góra
33pkt
10
Anwil Włocławek
33pkt
11
MKS Dąbrowa Górnicza
33pkt
12
Energa Czarni Słupsk
30pkt
13
PGE Start Lublin
30pkt
14
Arriva LOTTO Twarde Pierniki Toruń
30pkt
15
Tauron GTK Gliwice
27pkt
16
Miasto Szkła Krosno
25pkt

Tim Lambrecht: Ostrów żyje koszykówką

Autor:
Tim Lambrecht: Ostrów żyje koszykówką
Przeczytasz w 4 minuty

- Jako środkowy traciłem mnóstwo energii i sił, by walczyć z dużymi centrami o zbiórki czy pozycję pod koszem. To było też dużym wyzwaniem sportowym. Jako “czwórka” tego kontaktu z przeciwnikami masz po prostu mniej. Mogę też znacznie częściej być na obwodzie. To mi odpowiada, bo nie ukrywam, że lubię oddawać rzucać z dystansu - mówi Tim Lambrecht, zawodnik Tasomix Rosiek Stali Ostrów Wielkopolski.

Karol Wasiek: Jak oceniasz pierwsze miesiące spędzone w ORLEN Basket Lidze?

Tim Lambrecht, zawodnik Tasomix Rosiek Stali Ostrów Wielkopolski: Bardzo dobrze czuję w Polsce. Lubię ligę, choć ta mocno różni się od tego, czego doświadczałem na wcześniejszych etapach mojej kariery. W Belgii stawia się na grę indywidualną - Amerykanie grają jeden na jeden, tworząc w ten sposób przewagi. Na Litwie gra się taktycznie, ale kwestia fizyczna nie odgrywa aż tak dużej roli. W Polsce gra się fizycznie. Nie ukrywam, że potrzebowałem czasu, żeby się do tego dopasować. Pierwsze tygodnie i mecze były dla mnie bardzo trudne. Teraz jest już znacznie lepiej pod tym względem.

Na początku tego sezonu grałeś jako środkowy, bo w drużynie brakowało zawodników na tej pozycji. Lubisz grać na tej pozycji?

- Oczywiście mogę grać jako środkowy, ale nie jest to pozycja pierwszego wyboru. Grałem na tej pozycji, bo zespół tego potrzebował, a ja jestem tutaj po to, by pomagać drużynie. Chcę wygrywać i odnosić z nią jak najlepsze wyniki. Robiłem co w mojej mocy, by wypaść jak najlepiej.

Teraz - po dojściu Damiana Kuliga i Jakuba Parzeńskiego - wróciłeś na pozycję silnego skrzydłowego. Jakie są różnice pomiędzy grą na “piątce” i na “czwórce”?

- Jako środkowy traciłem mnóstwo energii i sił, by walczyć z dużymi centrami o zbiórki czy pozycję pod koszem. To było też dużym wyzwaniem sportowym. Jako “czwórka” tego kontaktu z przeciwnikami masz po prostu mniej. Mogę też znacznie częściej być na obwodzie. To mi odpowiada, bo nie ukrywam, że lubię oddawać rzucać z dystansu.

Wielu ekspertów zwraca uwagę na fakt, że poruszasz się inteligentnie po parkiecie, grasz mądrze w ataku, starając się wykorzystywać swoje atuty. Jak do tego podchodzisz?

- Dziękuję za te miłe słowa. Miałem szczęście w swojej karierze, że trafiłem na wielu dobrych trenerów, którzy chcieli ze mną pracować i przekazali mi sporo cennych uwag. Takim trenerem był chociażby selekcjoner reprezentacji Belgii. Zawsze starałem się być pilnym uczniem, który wszystkie te wskazówki bierze do siebie i stara się je przełożyć na boisku. Gra na Litwie sporo mi dała. Tam gra opiera się na taktyce. Jeśli chcesz tam dobrze się prezentować, musisz czytać grę i rozumieć wiele schematów. Koszykarska mądrość jest niezbędna.

Jak to wygląda w Polsce?

- Gra również jest taktyczna, sporo uwagi poświęcacie scoutingowi i analizom przedmeczowym, ale nie ma co ukrywać, że gra jest dużo bardziej fizyczna. To ważniejszy aspekt niż taktyka. Wciąż się tego uczę. Można mówić o procesie. Czasami jeszcze zapominam o box-oucie czy innych małych rzeczach na boisku.

Dlaczego wybrałeś Tasomix Rosiek Stal w trakcie letniego okna transferowego?

- To ciekawa historia. W Ostendzie grałem z Nemanją Djurisiciem. Później oglądałem jego niektóre mecze w Ostrowie Wielkopolskim. Podobał mi się ten styl gry w OBL. On też sporo mi mówił o samym klubie i atmosferze wokół. Uznałem, że to dla mnie odpowiednie miejsce do grania.

Jesteś kolejnym Belgiem w tej lidze…

- Tak, to prawda. Znam wielu zawodników, którzy grali wcześniej w tej lidze. Dużo rozmawiałem np. z Jeanem Salumu, który był zawodnikiem Trefla Sopot. To świetny facet. Graliśmy razem w jednej ekipie. Powiedział mi wiele dobrego o lidze, ale też o kraju, że to miejsce, w którym żyje się komfortowo, ludzie są przyjaźni i bezproblemowi. To trochę inne miejsce niż Belgia, ale faktycznie nie mogę na nic narzekać. Jestem bardzo zadowolony z pobytu w Ostrowie Wielkopolskim. Podoba mi się fakt, że to koszykarskie miasto. Ludzie są bardzo zaangażowani. Wspierają nas na każdym kroku.

Wielu ze względu na budowę ciała, sposób gry i poruszania się po parkiecie porównuje cię do Andy’ego Van Vlieta. 

- Wiem. Często w Polsce słyszę takie porównania. Faktycznie jesteśmy pod wieloma względami podobni do siebie. On jest starszy ode mnie, więc staram się podpatrywać jego ruchy i grać w podobny sposób jak on. W trakcie zgrupowań na mecze kadry dużo z nim rozmawiam. Jesteśmy też w kontakcie. 

Wiem, że często rozmawiasz też z Manu Lecomtem, który też występuje w ORLEN Basket Lidze.

- Tak. Mamy świetne relacje. Ciekawostką jest fakt, że jesteśmy z różnych części Belgii i rozmawiamy w innych językach. On mówi po francusku, a ja po niderlandzku. Podczas rozmów używamy francuskiego. Manu to świetny gość. Bystry i inteligentny. Można z nim pogadać na wiele różnych tematów.

 

4F

Najnowsze aktualności

Najnowsze multimedia

89 zdjęć17.03.2026

AMW Arka Gdynia - Energa Trefl Sopot

Zobacz także
Zapisz się do newslettera

Przed każdą kolejką ORLEN Basket Ligi wysyłamy do kibiców i dziennikarzy newsletter, który zawiera ważne informacje o nadchodzących wydarzeniach oraz linki do najciekawszych wiadomości.

Dziękujemy za zapisanie się do newslettera!

Dziękujemy za zapisanie się na nasz newsletter ORLEN Basket Ligi! Teraz będziesz na bieżąco z najważniejszymi informacjami o nadchodzących wydarzeniach i najciekawszymi wiadomościami. Cieszymy się, że jesteś z nami!

Śledź nas w mediach społecznościowych