Torunianie walczyli, WKS Śląsk wygrywa

Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń walczyły do samego końca, ale ostatecznie to WKS Śląsk Wrocław wygrał 81:76 w ramach 6. kolejki PGE Basket Ligi.

Wrocławianie świetnie weszli w to spotkanie i po trafieniach Devina Robinsona, Błażeja Kulikowskiego i Tymoteusza Sternickiego było już 10:0. Po kolejnym rzucie tego ostatniego różnica wzrosła do 12 punktów. Później Luka Sakota, a także Viktor Gaddefors starali się nawiązać rywalizację. M. in. dzięki Kyrellowi Lucowi po 10 minutach było 27:17. Drugą kwartę WKS Śląsk rozpoczął od kolejnej serii - tym razem 12:0, a jednocześnie udany powrót notował Jared Coleman-Jones. Dopiero po ponad trzech minutach niemoc gości przełamał Isaiah Cousins. Po późniejszej akcji Anthony’ego Hickeya przewaga wynosiła nawet 23 punkty. Straty zmniejszał jeszcze Ben Vander Plas. Dzięki trójce Anthony’ego Wrzeszcza pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 57:41.
Trzecia kwarta była wyrównana, ale głównie dzięki Anthony’emu Hickeyowi zespół trenera Danny’ego Franco utrzymywał pewną przewagę. Po późniejszych trafieniach Viktora Gaddeforsa oraz Isaiaha Cousinsa przyjezdni zmniejszyli jednak straty do 12 punktów. Ostatecznie m. in. Kyrellowi Lucowi po 30 minutach było 70:57. W kolejnej części meczu ekipa trenera Srdjana Suboticia starała się dalej walczyć o lepszy wynik. Następne akcje kończył Damian Kulig - dzięki niemu zbliżyli się na zaledwie pięć punktów! Po chwili Kristaps Kilps zmniejszył straty do zaledwie dwóch punktów. To zapowiadało emocje do końca. W ważnych momentach Wrocławianie mogli liczyć chociażby na Devina Robinsona, jak i Tymoteusza Sternickiego. Ostatecznie WKS Śląsk zwyciężył 81:76.
Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Devin Robinson z 17 punktami i 6 zbiórkami. W ekipie gości wyróżniał się Luka Sakota - zdobył 17 punktów i 4 asysty.









































