Ciekawie w Warszawie! Dziki pokonują Energa Czarnych

Sporo działo się w niedzielnym meczu PGE Basket Ligi w Warszawie! Ostatecznie Dziki pokonały Energa Czarnych Słupsk 91:81.

Kacper Borowski na początku mecz sprawiał, że to goście mieli małą przewagę. Później udawało się to także dzięki trójkom Masona Madsena. Rzut z dystansu Demonda Robinsona oznaczał nawet siedem punktów różnicy. Dziki zareagowały serią 7:0 i dzięki zagraniu wracającego do gry Zane’a Watermana był już remis! Do ataku włączyli się też jednak Aleksander Kornacki i Jan Pluta, a po 10 minutach było 27:30. W drugiej kwarcie Słupszczanie ciągle utrzymywali się na prowadzeniu, chociaż trzeba przyznać, że obie ekipy nie grały już tak dobrze w ataku. Dopiero późniejsze trafienia Łukasza Frąckiewicza zmieniały sytuację na korzyść gospodarzy. Ostatecznie m. in. dzięki zagraniu Quana Jacksona pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 43:41.
Na początku trzeciej kwarty Energa Czarni wracali na prowadzenie po rzutach wolnych Masona Madsena. Zespół trenera Marco Legovicha odpowiedział na to serią 9:0, a po trójce Josepha Girarda był już lepszy o siedem punktów. Przyjezdni nie zamierzali się poddawać i ciągle byli blisko - po rzutach wolnych Jakuba Stupnickiego był remis. Ostatecznie po kolejnych zagraniach Zane’a Watermana i Quana Jacksona po 30 minutach było 67:61. W ostatniej części spotkania Makai Ashton wraz z Łukaszem Frąckiewiczem sprawili, że gospodarze uciekli na dziewięć punktów. Rywale nie zamierzali się poddawać - po kolejnej trójce Madsena na około trzy minuty przed końcem przegrywali tylko dwoma punktami! W końcówce kluczowi byli jednak Waterman oraz Ossuniyi. Ostatecznie Dziki zwyciężyły 91:81.
Najlepszym graczem gospodarzy był wracający do gry Zane Waterman - zdobył 18 punktó∑ i 7 zbiórek. Mason Madsen rzucił dla gości 23 punkty.









































