King lepszy w Sopocie po nerwowej końcówce

Energa Trefl Sopot prawie dogonił Kinga, ale ostatecznie to Szczecinianie cieszyli się z wygranej 91:81 w 3. kolejce PGE Basket Ligi.

Od początku bardzo aktywny był Mikołaj Witliński, a po akcjach Zahira Portera i Ondreja Sehnala było już 0:14. Po blisko pięciu minutach niemoc gospodarzy przerwał Jakub Schenk. Do ataku Szczecinian włączyli się jednak Noah Reynolds i Przemysław Żołnierewicz, a przewaga ciągle była wyraźna. Po akcji Amerykanina po 10 minutach było 7:29. W drugiej kwarcie Energa Trefl już zdecydowanie lepiej radził sobie w ofensywie - nieźle prezentował się Szymon Kiejzik, a swoją aktywność akcentował też Stefan Simanić. To jednak ciągle było za mało na rozpędzonych gości. Świetny był nadal Witliński - po jego wsadzie prowadzili 23 punktami. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 29:51 po rzutach wolnych Portera.
Trzecią kwartę trójką otworzył Jakub Schenk - to był pierwszy celny rzut z dystansu ekipy trenera Krzysztofa Roszyka. Jednak po kolejnych akcjach Przemysława Żołnierewicza i Tomasza Gielo różnica wynosiła już 26 punktów. Dopiero w końcówce tej części gry trafienia Stefana Simanicia oraz Perttu Blomgrena sprawiły, że po 30 minutach było 52:72. W kolejnej kwarcie Sopocianie kontynuowali zdecydowanie lepszą grę. Z dystansu trafiał Carter Gilmore, a po akcji Treya Andersona przegrywali już tylko 11 punktami. To nie był koniec, bo ten sam zawodnik później zbliżał ich na zaledwie siedem punktów. Końcówka była bardzo nerwowa, ale na linii rzutów wolnych zimną krew zachował Żołnierewicz. Ostatecznie King zwyciężył 91:81.
Najlepszym graczem gości był Przemysław Żołnierewicz z 16 punktami i 2 asystami. Trey Anderson zdobył dla gospodarzy 19 punktów i 8 zbiórek.









































