Jakub Garbacz: Żyję z podań kolegów

- Gdy grasz z Kamilem Łączyńskim, trzeba się spodziewać niespodziewanego. To kapitalny rozgrywający. Moja pozycja w drużynie jest taka, że żyję z podań kolegów. Oni kreują pozycje, a mi pozostaje tylko ich nie zawieść - mówi Jakub Garbacz, zawodnik AMW Arki Gdynia.

Jakub Garbacz był jednym z głównych architektów zwycięstwa AMW Arki Gdynia w meczu z Energą Treflem Sopot w 48. Derbach Trójmiasta. Polak zdobył 26 punktów, trafiając 9 z 14 rzutów z gry (aż siedem trójek!). Doświadczony reprezentant kraju po dwóch spotkaniach tego sezonu ma na swoim koncie już jedenaście celnych rzutów za 3 punkty - to najlepszy wynik w PGE Basket Lidze.
- Kuba jest bardzo doświadczonym zawodnikiem. Lubię z nim grać na parkiecie. Mam łatwiej, bo on rozszerza pole gry i daje nam więcej możliwości. Jest w świetnej formie od początku sezonu. Trafia z każdej pozycji. Musimy mu podawać jak najczęściej. To też fajny gość poza boiskiem. Zawsze pozytywny, fajnie z nim rozmawiać - podkreśla Kasper Suurorg, estoński rozgrywający.
Karol Wasiek: AMW Arka pokonała Energa Trefla w Derbach Trójmiasta, choć w pewnym momencie to rywale mieli 11-punktową przewagę. Jak zmieniła się później gra gdyńskiego zespołu?
Jakub Garbacz, zawodnik AMW Arki Gdynia: Musieliśmy wskoczyć na wyższy poziom agresywnej gry. Wróciliśmy na nasze tory i wynik jest na naszą korzyść. Cieszy fakt, że nie poddaliśmy się, robiliśmy wszystko, by złamać rywala. Cały czas trzeba wierzyć i grać swoją koszykówkę. Mimo że źle zaczęliśmy, to koniec końców to my cieszymy się ze zwycięstwa.
Byłeś fenomenalnie dysponowany, trafiając 9 z 14 rzutów z gry.
- Koledzy mi kreowali pozycje i dla mnie to jest najważniejsze. Alex Stein, Kasper Suurorg, Kamil Łączyński. Dziękuję im bardzo. Duże ukłony. To podanie Kamila w kontrze to był majstersztyk.
Na dobieg?
- Tak. Naprawdę nie wiedziałem, gdzie ta piłka w ogóle jest, obracałem się. Kamil świetnie wszystko przeczytał.
Grasz z Kamilem Łączyńskim kolejny rok. Znasz go już naprawdę dobrze. Czy spodziewasz się takich podań, trochę niekonwencjonalnych, czasami ryzykownych? Jak wygląda to boiskowe czucie między wami?
- Ogólnie jest tak, że grając z Kamilem trzeba się spodziewać niespodziewanego, ale wiem, że jak piłka leci, to trafi w moje ręce.
Jak jest z Suurorgiem? Szybko złapaliście nić porozumienia?
- Tak. Bardzo często szuka mnie na boisku. Nawet leżąc na parkiecie - mimo że mnie nie widział - obsłużył świetnym podaniem, po którym trafiłem kolejny rzut. Moja pozycja w drużynie jest taka, że żyję z podań kolegów. Kreowali mnóstwo pozycji, a mi pozostało tylko ich nie zawieść.
Mówisz skromnie o sobie, a te rzuty trzeba zamienić na punkty.
- To jest moja praca, z tego jestem znany i dlatego mówię: mi pozostaje tylko trafić.
W meczu z Energą Treflem trafiłeś siedem trójek, a łącznie masz ich już aż 11 w tym sezonie. Widać dużą pewność siebie w twoich poczynaniach.
- Mój początek okresu przygotowawczego był bardzo ciężki, bo dochodziłem do siebie po operacji, ale z każdym dniem czuję się coraz lepiej. Czuję zaufanie ze strony sztabu. Po poprzednim sezonie jest u mnie duży niedosyt i trzeba w tych rozgrywkach to poprawić.









































