Wjaczesław Bobrow: Miałem trzy konkretne oferty

- W zeszłym sezonie oglądałem trochę meczów, bo mój przyjaciel Issuf Sanon grał w Śląsku u naszego trenera z reprezentacji, Ainarsa Bagatskisa. Cieszę się, że trafiłem do Stali. Przekonała mnie wizja trenera Andrzeja Urbana. Chcę pokazać się z jak najlepszej strony - mówi Wjaczesław Bobrow, nowy zawodnik Tasomix Rosiek Stali Ostrów Wielkopolski.
Karol Wasiek: Dlaczego latem wybrałeś akurat Tasomix Rosiek Stal jako kolejny klub w karierze?
Wjaczesław Bobrow: Tego lata miałem konkretne oferty z trzech klubów: Dinama, Zelli i Stali. Razem z żoną podjęliśmy decyzję o przenosinach do Polski, głównie dlatego, że trener zadzwonił do mnie dwa razy i przedstawił konkretną wizję. Podobał mi się zaproponowany przez niego styl gry zespołu. No i nigdy wcześniej nie grałem w polskiej lidze, a zależało mi na tym, by doświadczyć czegoś nowego.
Co wiedziałeś o Polsce i tutejszej koszykówce przed podpisaniem kontraktu?
- W zeszłym sezonie oglądałem trochę meczów, bo mój przyjaciel Issuf Sanon grał we Wrocławiu u naszego trenera z reprezentacji, Ainarsa Bagatskisa. To mocna liga z dobrymi zawodnikami. Rozmawiałem z Sanonem, a także z Renatasem Kurilionokasem. Obaj powiedzieli mi, że liga jest silna, fizyczna i preferuje się tutaj szybką koszykówkę. Czyli dokładnie to, co lubię.
Czy to prawda, że w trakcie poprzedniego sezonu był grany temat transferu do Anwilu Włocławek?
- Tak, to prawda. Włocławianie chcieli mnie pozyskać, ale Dinamo nie wyraziło zgody na odejście. Nie miałem też wpisanej w kontrakcie kwoty wykupu.
Czy miałeś już wcześniej propozycje z polskich klubów?
- Zdradzę ci ciekawostkę. W zeszłym roku rozmawiałem z Legią Warszawa, ale ostatecznie zdecydowali się zakontraktować innego gracza.
Czego ostrowscy kibice mogą się po tobie spodziewać?
- Na co dzień jestem bardzo rodzinny. Uwielbiam spędzać wolny czas z bliskimi - bawić się z synem oraz spacerować po parku z żoną i psem. Jako gracz będę walczył w każdym meczu i dawał z siebie wszystko dla dobra drużyny, abyśmy robili postępy i skutecznie powalczyli o play-offy.
W zeszłym sezonie kluczową postacią Tasomix Rosiek Stali był Mareks Mejeris - niezwykle wszechstronny gracz, który pokazał się z bardzo dobrej strony na polskich parkietach. Słyszałem, że grasz w bardzo podobnym stylu. Czy znasz go i widzisz siebie w podobnej roli?
- Ja jestem Wjaczesław Bobrow! Mogę grać zarówno na pozycji silnego skrzydłowego, jak i środkowego (4/5). Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale w pełni ufam trenerowi i wiem, że znajdzie dla mnie odpowiednie miejsce w zespole i na boisku.
W przeszłości wygrałeś konkurs wsadów. Czy masz jeszcze w baku tyle paliwa, by zaprezentować kibicom efektowne loty nad koszami?
- W przeszłości brałem udział w kilku konkursach wsadów. Śmiało mogę powiedzieć, że nadal potrafię wysoko wyskoczyć. Lata lecą, a ja dalej skaczę (śmiech). Mam nadzieję, że w trakcie meczów damy kibicom trochę radości w postaci widowiskowych akcji i wsadów nad koszami. Bardzo na to liczę. Chcę pokazać się z jak najlepszej strony.









































