Kamil Łączyński: Cały czas czuję się młodo

Kamil Łączyński był jednym z bohaterów meczu kwalifikacyjnego do mistrzostw świata Polska - Holandia! Co mówił zaraz po tym spotkaniu?
Biało-Czerwoni pokonali Holandię 92:84 i dzięki temu zakończyli pierwszą fazę grupową kwalifikacji do mistrzostw świata z bilansem 6-0! Polska jest jedną z dwóch drużyn, która tego dokonała w strefie europejskiej (druga ekipa to Turcja).
- To był ciężki mecz dla naszej drużyny. Jestem dumny z tego, co zrobiliśmy. Nie mogliśmy złapać swojego rytmu od pierwszego do ostatniego posiadania. To nie był nasz mecz, więc próbowaliśmy uprościć naszą grę. Najważniejsze jednak okazało się, kto jest bardziej twardy w defensywie i kto trafiał trójki. Straty rozgrywających rywali pokazały nasz charakter i naszą twardość. Zrobiliśmy to, co zrobiliśmy: mamy 6-0. Teraz czekamy na kolejnych rywali - mówił Kamil Łączyński.
Rozgrywający był kluczowym zawodnikiem zespołu trenera Igora Milicicia - zdobył 18 punktów (6/7 za trzy), 5 asyst i 4 przechwyty. I to wszystko w wieku 37 lat!
- Cały czas czuję się młodo, mimo że wiek tego nie wskazuje. Mógłbym zarazić energią i werwą niejednego zawodnika. Cieszę się, że mogę nadal reprezentować kraj na takim poziomie. Nie jest proste grać z Austrią, która gra samymi juniorami - skoncentrować się i dobrze przygotować. To nie jest proste, gdy słyszy się z każdej strony, że nie ma Hardinga i Loyda, że wystarczy odciąć Ponitkę i nic z tego nie będzie. A my to zrobiliśmy. Przyjechaliśmy gotowi na to okienko, pracowaliśmy bardzo twardo od początku. To popłaca. Swoją energią i entuzjazmem do gry w kadrze będę wszystkich zarażał. Mam nadzieję, że tylko tak będziemy kończyć każdy mecz kwalifikacyjny - podkreśla zawodnik AMW Arki Gdynia.
Jak podkreśla sam Łączyński - to przecież nie pierwszy mecz w jego bogatej karierze, w którym wcielał się rolę strzelca, lidera punktowego drużyny.
- W całej karierze były sytuacje, w których trójkami potrafiłem pomóc drużynie. W naszej wspólnej z trenerem historii w Anwilu Włocławek te trójki też wpadały w najważniejszych meczach i przyniosły dla nas upragnione mistrzostwo Polski. To nie jest tak, że to dla mnie coś zupełnie nieznanego. Były pozycje, pewność siebie mam. Jak wpada, to trzeba rzucać. Trzeba oddawać rzuty, brać to na siebie. Jak mój syn powiedział - było 6/7, to dzisiaj jest w modzie. Było tak, jak miało się ułożyć, wszyscy są szczęśliwi - powiedział Łączyński.
Czy sam Kamil Łączyński czuł, że to mógł być jego najlepszy mecz w koszulce z orzełkiem na piersi?
- Jeśli patrzymy na punkty, to tak, to był mój najlepszy mecz w reprezentacji. Znam swoją rolę, wiem od czego tutaj jestem. Czasami jest to mocniejsza obrona i odcięcie kogoś od gry, czasami wykreowanie dla kogoś pozycji. Było widać, że Holendrzy nie grali ze mną takiego agresywnego show, jak grali ze wszystkimi zawodnikami, zostawiali mi trochę więcej miejsca. Dzisiaj byłem x-faktorem i chyba nikt na to nie narzeka - zaznacza.
Teraz przed reprezentacją Polski krótka przerwa. Do gry o punkty KoszKadra wróci pod koniec wakacji. Najpierw 27 sierpnia zagra na wyjeździe z Izraelem, a następnie 30 sierpnia w Ergo Arenie podejmie Niemcy. Każde kolejne zwycięstwo znacznie przybliży drużynę do awansu na mistrzostwa świata. Czy z Łączyńskim w składzie?
- Jak będę zdrowy i zadzwoni do mnie trener Milicić i powie, że mam przyjechać, to pewnie przyjadę. Dobrze czuję się w tej ekipie. Polska nie jest krajem, który może pozwolić sobie na to, żeby co cztery lata grać na mistrzostwach świata. Jeśli jest okazja, to trzeba garściami ją brać. Zrobiliśmy ogromny krok do przodu, żeby tak się stało - kończy Kamil Łączyński.
🎯 @KamilLaczynski w meczu z Holandią trafił 6 z 7 rzutów za trzy 🔥 Co za mecz!#plkpl pic.twitter.com/MdWjbFDYJ5
— Polska Liga Koszykówki (@PLKpl) July 6, 2026

































