Maciej Bojanowski: Tylko Górnik

- Klimat wałbrzysko-górniczy bardzo mi odpowiada. Chciałem się dogadać z Górnikiem i tu kontynuować swoją karierę. Szybko doszliśmy do porozumienia, dlatego też nie było ofert z innych ekip grających w ORLEN Basket Lidze - mówi Maciej Bojanowski, zawodnik Górnika Zamek Książ Wałbrzych.
Aktywny na rynku transferowym jest Górnik Zamek Książ Wałbrzych. 11. klub w sezonie 2025/2026 przedłużył współpracę z Darkiem Wyką na kolejne dwa lata. Teraz dołączył do niego Maciej Bojanowski, który podpisał nową, dwuletnią umowę. Koszykarz jest mocno związany z wałbrzyskim klubem i jego kibicami.
- Z rodziną świetnie czujemy się w Wałbrzychu. Udało się przez ten okres pobytu w mieście zbudować wiele pozytywnych relacji z wieloma ludźmi. Nie ukrywam, że jestem związany z tym klubem i z kibicami. Uważam, że nasi fani dodają sporo kolorytu całej ORLEN Basket Lidze. Klimat wałbrzysko-górniczy bardzo mi odpowiada - nie ukrywa zawodnik.
- Nie mogę na nic narzekać pod kątem organizacyjnym. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Także sportowo wygląda to dobrze, bo zawsze aspirujemy do walki o jak najwyższe lokaty - zauważa.
Okazuje się, że Bojanowski był w pełni skupiony na rozmowach z Górnikiem. Klub chciał kontynuować współpracę, zawodnik również. Nawet nie wysłuchał ofert z innych zespołów z OBL.
- Rozmów z innymi klubami nie było, bo już w trakcie sezonu dochodziły do mnie sygnały, że jest chęć współpracy ze strony Górnika Zamek Książ Wałbrzych. Wspólnie z agentem doszliśmy do wniosku, że do ewentualnych rozmów usiądziemy po zakończeniu rozgrywek. Chciałem się dogadać i tu kontynuować swoją karierę. Szybko doszliśmy do porozumienia, dlatego też nie było ofert z innych ekip grających w ORLEN Basket Lidze - zdradza.
Maciej Bojanowski bardzo sobie chwali współpracę z trenerem Andrzejem Adamkiem. To będzie trzeci wspólny sezon tego duetu.
- Chce się grać dla trenera Adamka, który obdarzył nas wielkim zaufaniem, a dobrze wiemy, że głowa jest bardzo istotną kwestią w koszykówce. Jest u niego nieco większy margines błędu. Jeżeli coś się wydarzy na boisku, to z tyłu głowy jest ta myśl, że w kolejnej akcji mogę to poprawić i tym samym dalej przebywać na parkiecie - podkreśla koszykarz.

































