Paul Scruggs: Anderson sprawił mi sporo problemów

- W tym sezonie mam dużo większą rolę w zespole i większą pewność siebie w grze. Staram się korzystać z moich warunków fizycznych. Wyścig po MVP? Bardziej myślę o tym, jak zdobyć kolejne trofeum z zespołem - mówi Paul Scruggs, zawodnik Energi Trefla Sopot.
Karol Wasiek: Jak oceniasz ten sezon pod kątem indywidualnym?
Paul Scruggs, zawodnik Energi Trefla Sopot: Myślę, że moja forma jest niezła, a to wynika z dużej pewności siebie. Jestem inną wersją od tej sprzed dwóch lat. Wtedy przychodziłem po ciężkiej kontuzji, na dodatek trafiłem do wymagającego trenera Żana Tabaka. Można powiedzieć, że byłem jeszcze “dzieckiem”.
Bardzo mi pomógł wtedy Tobiasz Grzybczak, trener od przygotowania motorycznego. Wspólnie wykonaliśmy mnóstwo ciężkiej pracy. Miałem z nim dodatkowe treningi na siłowni. Wszystko po to, by wzmocnić ciało pod kątem fizycznym. To zaprocentowało, za co jestem mu ogromnie wdzięczny.
Teraz - co mi się bardzo podoba - gram z dużą pewnością siebie, niezależnie od innych czynników. Wiem, co mogę i potrafię zrobić na boisku.
Jakie są jeszcze inne różnice pomiędzy tym sezonem a tym poprzednim?
- W tym sezonie mam dużo większą rolę w zespole i większą pewność siebie. Ważnym aspektem jest także doświadczenie na europejskich parkietach. Nic mnie już nie zaskoczy w grze w Europie. Sporo widziałem i umiem się dopasować do różnych sytuacji.
Umiem też grać w odpowiednim tempie. Nie biegam już jak “kurczak bez głowy” po parkiecie, a tak trochę było w tym debiutanckim sezonie (śmiech). Wiem, kiedy zwolnić, a kiedy przyspieszyć. Sam potrafię narzucić narrację. To bardzo ważne.
Jaką rolę odgrywa w tym trener Mikko Larkas?
- Jest bardzo ważną częścią tego procesu. Pewność siebie wychodzi od trenera, ale też od jego asystentów i kolegów z zespołu. Wszyscy mi ufają i to jest najważniejsze. Wiem, że mogę liczyć na nich w każdym momencie.
Czy wszechstronność to największy atut w grze Paula Scruggsa?
- Powiedziałbym, że tak. Nie ma zbyt wielu graczy obwodowych w tej lidze z taką rozpiętością ramion i z takimi warunkami fizycznymi. Staram się z tego korzystać w każdym spotkaniu, niezależnie od tego, czy gram w obronie, czy w ataku.
Widzę, że lubisz grać w obronie i rzucać wyzwanie rywalom.
- Oczywiście. Lubię grać twardo i wywierać nacisk na rywali. Uważam, że obrona może nas napędzić do lepszej gry, zwłaszcza w momentach w których mamy kryzys w ataku. Nie zawsze uda się zdobyć punkty, a z kolei zawsze można grać twardo i bronić. Staram się też pobudzić drużynę do mocniejszego grania w defensywie.
Kto był najtrudniejszym zawodnikiem do krycia w tym sezonie?
- (chwila zastanowienia) Powiedziałbym, że Avery Anderson z Górnika Zamek Książ Wałbrzych. Jest piekielnie szybki. Powstrzymanie go było naprawdę niełatwym zadaniem.
Twoje nazwisko często pojawia się w kontekście wyścigu po MVP rundy zasadniczej. Jak się na to zapatrujesz?
- W ogóle się tym nie zajmuję. Nie obchodzi mnie to (śmiech).
Dlaczego?
- Bo moim celem jest zdobycie mistrzostwa Polski. Jeśli tytuł MVP byłby z tym tożsamy, to z wielką wdzięcznością przyjąłbym tę statuetkę. Ale tak jak mówię - najważniejszy jest wynik całego zespołu.
Ostatnia nagroda na Pucharze Polski mnie zaskoczyła. Myślałem, że Minde (Mindaugas Kacinas - przy. red.) ją otrzyma. Zasłużył na nią. Grał wyśmienicie w Sosnowcu. Jestem oczywiście wdzięczny i doceniam, że wybór padł na mnie. Jednocześnie moim celem jest zdobycie jak największej liczby trofeów dla klubu.
Czy chciałbyś zostać w Energa Treflu na kolejny sezon? Czy zastanowiłbyś się nad ofertą, gdyby została ci przedstawiona?
- Oczywiście. Dlaczego nie? Lubię życie w Polsce. Trójmiasto jest przepiękne. Uwielbiam spacerować po Sopocie. Jestem otwarty na rozmowę o nowej umowie. Myślę, że taka rozmowa odbędzie się po sezonie. Zobaczymy, w jakim stylu zakończymy obecne rozgrywki.









































