Marco Legovich: Wielki szacunek do Ginzburga

- Mam wielki szacunek do osiągnięć Ronena Ginzburga. Jego CV jest imponujące. Uważam, że ORLEN Basket Liga sporo zyskała na tym, że trener z takim nazwiskiem i doświadczeniem pojawił się w Polsce - mówi Marco Legovich, trener Dzików Warszawa.
Drugie zwycięstwo Anwilu z rzędu pod wodzą Ronena Ginzburga. Włocławianie po bardzo emocjonującym i zaciętym meczu pokonali u siebie Górnik Zamek Książ Wałbrzych 97:90. We wcześniejszym spotkaniu okazali się lepsi od Dzików Warszawa (105:96).
- Anwil jest jedną z najlepszych ekip w Polsce - nie ukrywa Marco Legovich, trener Dzików Warszawa.
- Można powiedzieć, że popełniliśmy te same błędy co w meczu ze Śląskiem. Te oba spotkania pokazują, że brakuje nam jeszcze regularności przez 40 minut. Staramy się, walczymy, ale 16 strat z taką drużyną jak Anwil to zdecydowanie za dużo, by myśleć o wygranej - zauważa Włoch.
Dziki miały nietypowe przygotowania do tego meczu, bo tak naprawdę nie były w stanie przewidzieć, jak Anwil będzie wyglądał po zmianie na stanowisku trenera. Grzegorza Kożana zastąpił Ronen Ginzburg. Legovich uważa, że mecz na samym końcu był zależny od trzech elementów.
- Przygotowania do tego spotkania były trochę niestandardowe, bo nie wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać po drużynie z Włocławka po zmianie trenera. Skupiliśmy się więc na swojej grze i na tym, co możemy kontrolować. Ostatecznie losy spotkania były uzależnione od trzech elementów: obrony jeden na jeden, ofensywnej zbiórki i czytania gry - podkreśla.
Włoch z wielkim szacunkiem mówi o postaci Ronena Ginzburga. Trener z Izraela to bardzo znane nazwisko na rynku europejskim. Zdobył pięć tytułów mistrzowskich Czech w roli trenera Nymburka. W 2020 roku przeniósł się do ukraińskiego Prometey. Wygrał tam rozgrywki krajowe, a następnie dwukrotnie triumfował w lidze łotewsko-estońskiej, w której Prometey rywalizował od czasu wojny na Ukrainie. Łącznie w swojej karierze Ginzburg wywalczył aż 12 tytułów mistrzowskich, a do tego z powodzeniem walczył na szczeblu EuroCup czy Basketball Champions League.
- Mam wielki szacunek do osiągnięć trenera Ginzburga. Jego CV jest imponujące. Trudno żebym się do niego porównywał. To zupełnie nie ma sensu, bo ja jestem tak naprawdę na początku mojej trenerskiej drogi. Prawda jest taka, że gdy przygotowujesz drużynę do jednego meczu, to nie myślisz za dużo o CV czy reputacji. Starcie z bardzo doświadczonymi trenerami pozwala mi się uczyć i rozwijać - uważa.
Kadra Czech - pod wodzą Ginzburga - osiągnęła wielkie sukcesy. W tym czasie drużyna narodowa naszych południowych sąsiadów zagrała trzykrotnie na EuroBaskecie, raz na Mistrzostwach Świata (6. miejsce w Chinach w 2019 roku) i na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio.
- Uważam, że ORLEN Basket Liga sporo zyskała na tym, że trener z takim nazwiskiem i doświadczeniem pojawił się w Polsce - podkreśla Marco Legovich.
Mecz Anwilu z Dzikami było również starciem najstarszego trenera w lidze (62-letni Ginzburg) z najmłodszym (33-letni Legovich). Lepszy okazał się szkoleniowiec z Izraela.









































