Arkadiusz Miłoszewski: Mam grubę skórę

- Jestem cierpliwy. Jako trener muszę mieć grubą skórę. Moja rodzina czyta wszystkie teksty, ja z kolei jestem daleki od tego. Nie żyję w internecie. Jeżeli jest się cierpliwym, to można naprawdę zrobić duże rzeczy. Jestem dumny z tych chłopaków, których mam w drużynie. Niech ten “Zastal Express” pędzi do samego końca - mówi Arkadiusz Miłoszewski, trener Zastalu Zielona Góra.
Zastal Zielona Góra na fali wznoszącej. Pięciokrotni mistrzowie Polski odnieśli w poniedziałek trzecie zwycięstwo z rzędu, pokonując Anwil Włocławek 91:82. Zielonogórzan do zwycięstwa poprowadził Chavaughn Lewis, autor 31 punktów (12/20 z gry). Amerykanin udowadnia, że jego transfer był strzałem w dziesiątkę (22 punkty w poprzednim spotkaniu).
W pewnym momencie gospodarze - w obecności ponad 4500 kibiców - osiągnęli 17-punktowe prowadzenie, ale goście z Kujaw zdołali wrócić do meczu, odrabiając straty… do jednego punktu (na przestrzeni kilku minut). W kluczowych momentach Zastal zachował jednak więcej zimnej krwi i opanowania.
- Byłem pod wrażeniem tak dużej liczby kibiców. Czuliśmy ich wsparcie przez cały mecz. Widzimy ten transparent z napisem “Zastal Express”. Podoba nam się. Powiedziałem zawodnikom, że ten pociąg musi grzać do samego końca. Weszliśmy do tego meczu z dobrą energią. Niestety w trzeciej kwarcie wkradło się takie rozprężenie w nasze poczynania. Pojawiły się nonszalanckie, gwiazdorskie próby. Niepotrzebnie zaczęliśmy się popisywać. Tego - jako trener - bardzo nie lubię. Anwil jest bardzo niebezpieczny w dwóch aspektach koszykówki: szybkie przejście do ataku i rzuty trzypunktowe. To pozwoliło rywalom wrócić do tego meczu, ale finalnie to my cieszymy się ze zwycięstwa. Pokazaliśmy zespołową koszykówkę - podkreśla Arkadiusz Miłoszewski.
Trener Zastalu Zielona Góra w samych superlatywach wypowiadał się na temat Conleya Garrisona, który wykonał tytaniczną pracę w defensywie. Był bardzo agresywny, wymuszając wiele strat po stronie rywali (łącznie cztery przechwyty zapisane w arkuszu statystycznym).
- Bardzo się poświęcił w obronie. To zasługuje na duże słowa uznania. Wiem, że stać go na taką grę w defensywie i w tym meczu to pokazał. Był rewelacyjny. Był cichym bohaterem tego spotkania - mówi Arkadiusz Miłoszewski.
Zastal zaczął sezon od bilansu 2-4, będąc krytykowanym za styl gry, kiepską formę poszczególnych graczy i za wykonane ruchy kadrowe w okresie letnim (opieszałość na rynku transferowym). Zielonogórzanie są jednak przykładem na to, że warto być cierpliwym - względem całego zespołu, trenera, a także zawodników. 4 z 5 ostatnich meczów zakończyły się zwycięstwami, co daje klubowi dużą szansę na grę w Pekao S.A. Pucharze Polski.
- Nie chcę szukać analogii, ale w Kingu - gdy zdobywaliśmy mistrzostwo Polski - również byłem zwalniany w pierwszych miesiącach tamtego sezonu. Byłem atakowany za ruchy kadrowe, za to, że ściągam swoich zawodników i za styl gry, który był nie do zaakceptowania. Pamiętamy, jak to wszystko się skończyło. Ja jestem cierpliwy i zachowam tę cechę. Muszę mieć grubą skórę. Moja rodzina czyta wszystkie teksty, ja jestem daleki od tego. Nie żyję w internecie. Jeżeli jest się cierpliwym, to można naprawdę zdziałać duże rzeczy. Jestem dumny z tych chłopaków, których mam w drużynie - zaznacza Arkadiusz Miłoszewski.
Zastal najbliższe spotkanie zagra u siebie z Miastem Szkła Krosno (27 grudnia).









































