Stelmahers: Razem możemy zrobić duże rzeczy

|

Stelmahers: Razem możemy zrobić duże rzeczy
fot. Piotr Kieplin/Anwil

Energa Czarni Słupsk zakończyła sezon zasadniczy dopiero na ósmym miejscu, ale nie przeszkodziło to tej ekipie w zwycięstwie w ćwierćfinale play-off z najlepszą drużyną rozgrywek - Anwilem Włocławek. - Razem możemy zrobić duże rzeczy - podkreśla trener Roberts Stelmahers.

W trakcie sezonu w drużynie ze Słupska doszło do prawdziwej rewolucji. Dotychczasowi liderzy, Jerel Blassingame, Justin Jackson i Jarosław Mokros, pożegnali się z zespołem, ale zamiast nich pokazali się inni. Energa Czarni próbowała takich graczy jak Nino Johnson i Kevin Anderson, choć teraz nikt już o nich nie pamięta. Mecze o najwyższą stawkę wykreowały nowych bohaterów!

Kiedy było już wiadomo, że ekipa trenera Robertsa Stelmahersa trafi na Anwil w ćwierćfinale play-off, to niewiele osób dawało jakiekolwiek szanse słupszczanom. Jak się okazało – zupełnie niesłusznie. Do ostatecznego zwycięstwa Energa Czarni potrzebowała aż pięciu spotkań, ale trzeba pamiętać, że dwa razy potrafiła wygrać w Hali Mistrzów!

 

 

Każdy mecz tej serii był niezwykle wyrównany i nawet w ostatnim po 20 minutach rywalizacji był remis po 29. W drugiej połowie rewelacyjnie zaczął prezentować się jednak Chavaughn Lewis i to właśnie Amerykanina można uznać za jednego z ojców sukcesu. Ważne były też jednak trójki Mantasa Cesnauskisa, zawodnika, który jest przecież jedną z żywych legend klubu.

- Zagraliśmy wspaniałe trzy mecze. To jest duży sukces. Anwil przegrał, ale to jest naprawdę bardzo dobra drużyna. Takich meczów jak ten nie gra się często. Zrobiliśmy historyczny wynik. Nie zatrzymujemy się, próbujemy iść dalej. Nie poddamy się łatwo - mówił na pomeczowej konferencji prasowej Cesnauskis.

Energa Czarni mogła liczyć także na Davida Kravisha. W decydującym spotkaniu spędził na parkiecie ponad 35 minut i mimo że tym razem nie zaliczył double-double (miał 8 punktów i 9 zbiórek), to jego trzy bloki skutecznie odstraszały rywali przed wejściami pod kosz. Całą serię do udanych może zaliczyć też Grzegorz Surmacz - w ćwierćfinałach trafił łącznie 13 trójek.

 

 

- Pokazaliśmy, że razem możemy zrobić duże rzeczy. Anwil walczył, zaczynał z pierwszej pozycji, ale z presją gra się trudniej. Przez całą serię chcieliśmy, żeby byli trochę zdenerwowani. Wszyscy w Polsce myśleli, że będzie 3-0 dla Anwilu, że wszystko będzie proste. Oni walczyli na 100 procent, ale taki jest sport. To zwariowana sprawa. Jestem bardzo szczęśliwy z tego zwycięstwa - podkreślał trener Roberts Stelmahers.

Teraz rywalem Energi Czarnych będzie Polski Cukier. Torunianie wcześniej wyeliminowali Rosę Radom, zwyciężając 3-0. Zespół ze Słupska również w tej serii nie jest faworytem, a w dodatku to rywale będą mieli przewagę parkietu.

- Coś już zrobiliśmy, ale nie chcemy się zatrzymywać. Drużyna z Torunia jest w gazie, ale my też teraz graliśmy przeciwko dobremu zespołowi. Chcemy tylko wygrywać, a jak będzie - zobaczymy - mówił Cesnauskis.