David Dedek: Jest powiew optymizmu
fot. Andrzej Romański

,

Lista aktualności

David Dedek: Jest powiew optymizmu

- Sytuacja normuje się, jest powiew optymizmu. Wszyscy pchają wózek w jedną stronę, by finalnie utrzymać zespół na poziomie ORLEN Basket Ligi i tym samym uratować klub. Widać, że wzięli się za to ludzie, którym bardzo zależy na zielonogórskiej koszykówce. Wyrażają chęć pomocy. Uważam, że jest ogromna szansa, by to uratować i wyjść na prostą - mówi David Dedek.

 

,

Karol Wasiek: Jak pan skomentuje porażkę Enea Stelmetu Zastalu z Treflem różnicą aż 50 punktów?

David Dedek, trener Enea Stelmetu Zastalu Zielona Góra: Początek z naszej strony był całkiem udany. Byliśmy dobrze nastawieni, było widać niezłą energię w naszych poczynaniach. Mimo krótkiego składu przyjechaliśmy z nastawieniem, że walczymy o zwycięstwo. Przez 15 minut szło to w dobrym kierunku. Później nam zabrakło energii. O innych elementach nie chcę mówić. Zostawmy to.

Czy zespół zostanie wzmocniony przed czwartkowym spotkaniem z Muszynianką Domelo Sokołem Łańcut?

- Trudno powiedzieć. Raczej nie, choć sytuacja jest bardzo dynamiczna. W naszym klubie zachodzą spore zmiany. Od początku sezonu zmagamy się z dużą liczbą różnych problemów. Były kontuzje, tragedia rodzinna dotknęła Kamakę Hepę, a ostatnio z naszej drużyny odszedł Geoffrey Groselle. Problemów przybywa, ale staramy się z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Czy macie już wybranych konkretnych zawodników?

- Szukamy gracza obwodowego. Jest kilku zawodników, z którymi toczą się zaawansowane rozmowy. Mam nadzieję, że z jednym z nich uda się podpisać umowę i na dniach do nas przyleci. Przed nami najważniejsza część sezonu.

Czy będzie to Terran Petteway?

- Nie. Amerykański agent przekazał nam informację, że Petteway wybrał ofertę z Azji za dużo większe pieniądze. Ten temat jest zamknięty.

Czy klub chce mieć sześciu obcokrajowców w składzie, co jednocześnie wiązałoby się z opłatą licencyjną?

- Pojawił się taki pomysł. Odbyły się wstępne rozmowy w tej sprawie, ale nie podjęto jeszcze finalnej decyzji. Wszyscy bowiem zdają sobie sprawę z tego, że taki ruch wiąże się z dużymi kosztami.

Czy kontuzjowani wrócą do gry już w czwartek?

- Zobaczymy. Jest duża szansa, że Novak Musić i Marcin Woroniecki wrócą do gry w meczu z ekipą z Łańcuta. Jest też minimalna szansa na powrót Jana Wójcika, który niedawno przeszedł zabieg chirurgiczny. Wszystko wyjaśni się tak naprawdę w dniu meczu.

Jak wyglądają zmiany w zielonogórskim klubie? Czy sytuacja ulega poprawie?

- Tak. Sytuacja normuje się, jest powiew optymizmu. Wszyscy pchają wózek w jedną stronę, by finalnie utrzymać zespół na poziomie ORLEN Basket Ligi i tym samym uratować klub. Widać, że wzięli się za to ludzie, którym bardzo zależy na zielonogórskiej koszykówce. Wyrażają chęć pomocy. Uważam, że jest ogromna szansa, by to uratować i wyjść na prostą.

Warto też dodać, że w Zielonej Górze jest mnóstwo kibiców, którzy wręcz oddychają koszykówką. Nie wyobrażają sobie, by tej dyscypliny nie było w mieście. Starają się, są aktywni, organizują różne spotkania.

Pan w Enea Stelmecie Zastalu pełni wiele ról. Jest pan nie tylko trenerem, ale też prowadzi rozmowy z kibicami, sponsorami, chodzi na spotkania do prezydenta czy urzędu marszałkowskiego. Jak pan sobie z tym radzi?

- Skupmy się na tym, że jestem trenerem. Sprawy dookoła zespołu wyglądają coraz lepiej, wszyscy chcą zrobić tak, by zawodnicy mogli skupić się tylko na koszykówce. Osobiście liczę na to, że pozyskamy gracza, zgramy się jako zespół i w drugiej części sezonu będziemy groźni dla każdego.