W środę wygrywają gospodarze

|

W środę wygrywają gospodarze
fot. Andrzej Romański

Polski Cukier Toruń pokonał Miasto Szkła Krosno 92:75, a MKS Dąbrowa Górnicza wygrał z Kingiem Szczecin 84:73 w środowych spotkaniach Polskiej Ligi Koszykówki.

Polski Cukier Toruń – Miasto Szkła Krosno 92:75

Początek spotkania można uznać za zaskakujący, ponieważ to Miasto Szkła potrafiło zdobywać przewagę – nawet 11:5 po trójkach Marcina Sroki. Torunianie krok po kroku zmniejszali straty, a po trafieniu Glenna Coseya wyszli na prowadzenie. Pierwsze 10 minut zakończyło się wynikiem 19:17 – 12 punktów na swoim koncie miał już Karol Gruszecki. Trafienia Łukasza Wiśniewskiego w drugiej kwarcie dawały ekipie trenera Dejana Mihevca pięć punktów przewagi. Później niezły fragment zanotował też Krzysztof Sulima i Polski Cukier zaczął kontrolować sytuację. Po pierwszej połowie było 49:35.

Trzecią kwartę świetnie rozpoczął Jayvaughn Pinkston – to dzięki jego pięciu punktom Miasto Szkła zmniejszało trochę strat. Mimo starań Amerykanina, to gospodarze byli ciągle stroną przeważającą. Przewaga Polskiego Cukru ponownie zaczęła rosnąć, a po akcji Krzysztofa Sulimy wynosiła już 15 punktów. Dzięki trójce Davisa Lejasmeiersa goście zbliżyli się na koniec tej części meczu do wyniku 68:57. Ostatnia kwarta już niczego nie zmieniła – po wsadzie Karola Gruszeckiego wicemistrzowie prowadzili nawet 16 punktami. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Twardych Pierników 92:75.

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Karol Gruszecki, który zanotował 19 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty. W ekipie gości wyróżniał się Davis Lejasmeiers z 20 punktami i 5 asystami.

 

MKS Dąbrowa Górnicza – King Szczecin 84:73

Zdecydowanie lepszy początek zanotowali gospodarze, którzy po trafieniach Pauliusa Dambrauskasa prowadzili 7:2. W ekipie ze Szczecina nieźle radził sobie Tauras Jogela, ale dzięki D.J. Sheltonowi MKS powiększał przewagę. Ostatecznie po pierwszej kwarcie było 22:8. Druga część meczu była bardzo podobna, a dąbrowianie grali jeszcze lepiej w ataku. Po akcjach Aarona Broussarda zbudowali już siedemnastopunktowe prowadzenie. King nie był w stanie odrobić strat, a tym samym pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 38:22.

Na początku trzeciej kwarty przewaga MKS wzrosła nawet do 20 punktów. Później jednak szczecinianie wzięli się na odrabianie strat – po trafieniu Sebastiana Kowalczyka zbliżyli się nawet do stanu 49:37. Dąbrowianie nie pozwalali na więcej i starali się utrzymywać swoje wysokie prowadzenie. Po 30 minutach gry mieli 14 punktów przewagi. King ostatnią część meczu rozpoczął od sześciu kolejnych punktów, a to zmusiło trenera Jacka Winnickiego do poproszenia o przerwę. Sprawy w swoje ręce wzięli Shelton oraz Dambrauskas i bardzo szybko wszystko wróciło do „normy”. Szczecinianie do samego końca walczyli jednak o korzystniejszy wynik – na cztery minuty przed końcem zbliżyli się jeszcze na pięć punktów! MKS nie dał sobie wyrwać zwycięstwa, a kluczowe punkty notowali Broussard i Shelton. Ostatecznie gospodarze wygrali 84:73.

Najlepszym graczem w ekipie gospodarzy był D.J. Shelton z 24 punktami i 10 zbiórkami. Tauras Jogela zanotował 14 punktów i 6 zbiórek dla gości.