Sulima: Skoncentrowani do końca

|

Sulima: Skoncentrowani do końca
fot. Andrzej Romański

- Mamy jeszcze dwie kolejki do końca sezonu, dwa ciężkie mecze z Anwilem u siebie i PGE Turowem na wyjeździe. Skupiamy się na tych spotkaniach, żeby w nich wygrać - mówi Krzysztof Sulima z Polskiego Cukru Toruń.

Wojciech Kłos: Gracie ostatnio trochę w kratkę, a zwycięstwa nie przychodzą już wam tak łatwo jak na początku sezonu. To rywale tak dobrze rozpracowali waszą grę, czy może to jednak mała obniżka formy?

Krzysztof Sulima: Ma Pan rację - gramy w kratkę i nie możemy złapać swojego rytmu. Myślę, że po części rywale lepiej się na nas przygotowują, ale my też ostatnio mieliśmy obniżkę formy. Mam nadzieję, że już jest to za nami i dzięki zwycięstwu na wyjeździe przeciwko drużynie z Lublina będzie szło to w coraz lepszą stronę, a co za tym idzie - przyjdą zwycięstwa.

Dla Pana indywidualnie to jednak najlepszy sezon w karierze, o czym świadczy też najwyższa skuteczność w lidze w rzutach za dwa punkty. Tak dobrze czuje się Pan w Toruniu?

- W każde wakacje ciężko trenuję i staram się jak najlepiej poprawić moją technikę indywidualną. Myślę, że tylko i wyłącznie dzięki ciężkiej pracy jestem tu, gdzie jestem. Jeszcze dużo jest do poprawy w mojej grze, a do tego potrzeba jeszcze więcej ciężkiej pracy. Co do Torunia – tak, czuje się tutaj dobrze. Miasto jest piękne, pierniki przepyszne i super atmosfera wokół każdego meczu. Z roku na rok na koszykówkę w Toruniu przychodzi coraz więcej kibiców i czuć, że chcą nas wspierać na każdym meczu. Dziękuję im za to, bo naprawdę są naszym szóstym graczem.

 

 

W najbliższym meczu gracie z Anwilem, który prezentuje się ostatnio świetnie - zanotował już 10 zwycięstw z rzędu. Dla Pana drużyny taki przeciwnik to chyba świetny sprawdzian przed fazą play-off?

- Dokładnie, tym bardziej, że dodatkowo są to małe derby kujawsko-pomorskie. Będzie to więc atrakcyjny mecz dla kibiców, a dla nas super okazja, żeby sprawdzić się przed play-offami.

Sporo w meczu Polskiego Cukru z Anwilem może zależeć od rywalizacji podkoszowej. Starcia Mbodja z Sobinem i Pana pojedynek z Pawłem Leończykiem mogą być kluczowe? Czy może coś innego zadecyduje?

- Pod koszem na pewno będzie trochę walki, ale na obwodzie też jest kilka pojedynków. Jeżeli chcemy zwyciężyć, to musimy być zespołem na boisku. Musimy sobie pomagać i wspierać się nawzajem.

Już niedługo koniec sezonu zasadniczego. Wychodzicie już czasami trochę w przyszłość? Na kogo chcielibyście trafić w fazie play-off?

- Mamy jeszcze dwie kolejki do końca sezonu, dwa ciężkie mecze z Anwilem u siebie i PGE Turowem na wyjeździe. Skupiamy się na tych spotkaniach, żeby w nich wygrać. Mamy szansę na zajęcie trzeciego miejsca, ale tez możemy jeszcze spaść na piąte, więc musimy być do końca skoncentrowani.